• Recenzje

    Tutaj znajdziecie posty dotyczące w których omawiam wszelakie gry wideo

  • Manga i anime

    Jeśli chesz obejrzevć fajne anime i przeczytać interesującą mangę to zajrzyj tutaj

  • Filmy i seriale

    Warto czasem zrobić sobie przerwę na dobre kino. W tym dziale opisuje swoje wrażenia z produkcji, które miałenm okazję obejrzeć

  • Publicystyka

    Warto się czasem zastanowić nad róznymi tematami, czy to gier, a może jeszcze innymi w tym miejscu znajdziecie do jakich wniosków doszedłem

Recenzja Dishonored 2

Nowy rok się zaczął! Czas się zabrać do pracy, a jest co robić. Mogliście już przeczytać w moich, krótkich wisach, że zmieniło się sporo pod kątem sprzętowym.

Zagrajmy sobie w Dishonored 2, który jest sequelem części pierwszej z 2012 r. Miałem okazję zgrać w D1 na PC. Tym razem musiałem sięgnąć, po wersję na PS4 i nie tylko dla tego, że mój blaszak nie dałby rady, ale i z powodu koszmarnej optymalizacji na tą platformę. Dlatego w tekście tym ocenie wersję na konsolę.

A truł, że fabuła jest na pierwszym miejscu!
Rozpocznę od tego co najważniejsze, czyli poziomu trudności jaki dano do wyboru. Całą kampanie przeszedłem na hard, a New Game na medium. Różnica jest spora, ba gigantyczna. Skupmy się jednak na pierwszym wariancie. Jest on odpowiednikiem normala z pierwowzoru. Boty dają niekiedy  powody do "wiwatu". Paradoksalnie jest to zasadniczy plus, bo zmusza do kombinowania. Twórcy wyraźnie rozdzieli rozgrywkę na taką, gdzie poziom chaosu jest niski i wysoki. Nie muszę mówić co się dzieje jak zacznie się szaleć, prawda? Choć wypadałoby powiedzieć co nieco. Różnica polega na tym, że jeśli przyjmiemy pacyfistyczny styl grania bez żadnego wykrycia gra staje się zasadniczo prostsza.


Zauważyć to można jeśli powtórzy się całą misję. Przejdę teraz do pierwszej ważnej decyzji jaką musiałem podjąć na samym początku. Nie będzie to spoiler, bo wiadomo było już z materiałów promocyjnych, że będzie można zgrać jak Corvo lub Emeli. Nie będę ukrywać, że się skusiłem w pierwszej kolejności na nową grywalną bohaterkę, jej umiejętności zasadniczo się różnią od tych co posiadał jej ojciec czyli jedyny protagonista w D1.

Teraz powinienem napisać, że Arkane Studios znowu dokonało przełomu, rewolucji itp. Niestety nie jest tak dobrze i tylko gdzie nigdzie jest nieco lepiej. Najciekawszą umiejętnością jaką odblokowałem było "łącznie w  pary" przeciwników. Jak przeczytałem opis innych skilli to znalazłoby się coś jeszcze, może jakiś cień? No i teraz przejdę do największej bolączki tej części, a mowa o znajdźkach, a ujmując rzecz jaśniej runach. Bez tych itemków nie byłem wstanie wykupić nowych umiejętności. Twórcy tak je rozstawili, że trzeba sporo czasu zmarnować, aby je odnaleźć (facepalm).

Punkciku doświadczenia, gdzie się schowałyście?
Moglibyście mi zarzucić, że w Dishonored też trzeba było ich szukać i macie racje po części, ale tam było tyle tego, że można na spokojnie wymaksować Corvo, a tu ledwo się liznęło nowe umiejętności. Szczęśliwie jest Nowa Gra Plus i można zachować PD z powszedniego przejścia i zacząć grać na poważnie.


A teraz parę słów o zaskoczeniach i to co mnie zdziwiło, coś w rodzaju mikro zachwytów. Znacie to uczucie, gdy gra was zachęca do zrobienia czegoś innego, czegoś głupiego, a może się coś fajnego się uda zdziałać. [SPOILER] W opuszczonej klinice czy co to tam było miałem odnaleźć  Crown Killer. Znalazłem natomiast panią doktor, a następnie podszedłem do stołu z probówkami i dla hecy rzuciłem w nią słojem. I nagle się zmieniła i zobaczyłem cel. Od razu skojarzyło mi się to z Strange Case of Dr Jekyll and Mr Hyde (Doktor Jekyll i pan Hyde) autorstwa Roberta Louisa Stevensona. Mamy tu w sumie ten sam motyw fabularny. Świetny easter egg, który dodaje smaku historii. [Koniec SPOILERA] 
Innym śmiesznym przykładem był szalony wynalazca z zwiastuna Dishonored 2. Tutaj po raz pierwszy zostałem brutalnie uświadomiony, że walki z bossami jako takich nie będzie. Naszykowałem karnister z benzyną, który działa jak granat, gdy tylko dotarłem do miejsca, gdzie wąsacz powinienem się znajdować to rzuciłem pojemnik w pierwszą widoczną postać sądząc, że to tylko ochroniarz. Na pewno nie zgadniecie, kto to był naprawdę! Podobnych sytuacji było znacznie więcej, co zachęcało do wypróbowanie innych pomysłów typu: co się stanie jak zrobię to...

Jak sięgnąć wzrokiem to...
Najmocniejszą stroną tego tytułu była budowa poszczególnych lokacji, ich złożoność jak i to co opowiadały. Podobnie jak w Wolfenstein:The New Order nie znajdziemy tu sterylnych pomieszczeń, a takie, które są "zapisane" swoimi małymi tragediami. Dodam jeszcze, że nawet jeśli ktoś z was zdecyduje się powtórzyć misję to może odnaleźć coś nowego i pomyśleć: dobrzy są ci skubańcy. Sama grafika to podbita wersja z D1 widać to szczególnie, gdy patrzymy na modele strażników. Budynki, mieszkania, ulice są już nieco odświeżone co uprzyjemnia zabawę.


Przyszła pora na historie. Znajomość powszedniej części jest średnio potrzebna z tego też powodu, że odwołań w sumie nie ma, prawie. Najważniejsze fakty zostaną streszczone. Jedynie zastanawia mnie wątek siostry matki Emeli. W dodatku jest chyba wątek z nią w roli głównej. Jednak nie jestem pewien, hmm czyli mam powód aby w końcu przejść to DLC. Wrócę jednak do samej kampanii. Historia ma swoje uroki i ukazuję solidny mroczny świat z bohaterami, którzy mają jakieś prywatne motywacje. Niestety część z nich to tylko zapychacze, które są i tyle, a że gra długa nie jest przez co rzuca się to bardzo w oczy.

Wiem, że ocena tego tytułu wypada nieco blado po przeczytaniu tego co do tej pory napisałem, lecz tak nie jest. Staram się być surowy, aby nie mydlić nikomu oczu, że o jak fajnie (i przemilczam połowę wad) Mówię co sądzę, a na samym końcu dopiero dodaję czy warto kupić.  


Przyszła teraz pora na stałą rubrykę w reckach. Wszystko to co zapomniałem napisać wcześniej lub nie pasowało.  Pamiętacie płaczki ofiary zarazy? Tutaj ich nie zastaniecie, ale jest coś w zamian! Mamy tu co prawda jednego, ale zawsze to coś "strażnika gniazda". Przypomina on nieszczęśników z jedynki i równie łatwo go załatwić. Traktujcie to jako ciekawostkę. Innym interesującym elementem są przejścia do świata Obcego i jego opinie, które są naprawde pokręcone i ma się ochotę posłuchać ich więcej i jeszcze co nieco o zakończeniu: ujdzie w tłoku.

Czy warto kupić Dishonored 2? Pierwsza gra w tym roku jaką przeszedłem. Nadzieję miałem sporę, bo przednia odsłona przekonała mnie, że skradanki są wspaniałe. W tym konkretnym przypadku odczułem lekki zawód i niedosyt. Na szczęście rozgrywka i mechaniki, które wprowadzono wynagrodziły mi to z nawiązką. Moja ocena końcowa mocne 8/10. Dziękuję za uwagę.

A jak wy rozpoczęliście nowy rok? Jaką grą i na jakiej platformie? Jestem ciekaw co u was się zmieniło, bo u mnie wiele.

Lajkujcie, komentujcie i co tam jeszcze się robi ;p

Share:

Wróciłem ;p

*beep*




Tak, ten blog żyje i już niedługo zacznę z powrotem publikować. Na początek garść informacji... To tak w tym tygodniu kurier dostarczył mi Retro Freaka dzięki temu będę mógł recenzować gry z 12 różnych konsol (dla tych co niewiedzą RF jest emulatorem).

Kolejna ważna wiadomość: zaopatrzyłem się w dodatkowe kontrolery do Wii U :D Dzięki czemu będę wstanie w pełni ocenić tytuły wydawane na Wii.  Hmm co tu jeszcze dodać? A tak kończę grać w Dishonored 2. Możecie się spodziewać recenzji tego tytułu! 



Share:

Przerwa techniczna!!!

Moi drodzy czytelnicy!

Z przyczyn ode mnie niezależnych muszę zrobić przerwę od pisania. :C Mam nadzieję, że jeszcze w tym miesiącu coś opublikuję.  

Obecnie pracuję nad podsumowaniem zeszłego roku, a także staram się na ile czas pozwala ograć Dishonored 2. 

Mam też dobre wiadomości!!!!

W tym roku pojawią się recenzje gier na: Wii i Wii U, PS3, NES'a, SNES'aSega Mega Drive i ich odpowiedników. Nie zabraknie też tytułów ze wszystkich Game Boy'ów. 

Proszę uzbroić się w cierpliwość ;D 



Share:

Top 10 gier 2018 roku według Metacritic.

Przedstawiłem wam moje Top 5 najlepszych gier 2018 r., a teraz moi mili pora się przyjrzeć jak największy serwis recenzencki podsumował tegoroczne premiery. Jeśli chcecie zobaczyć zeszłoroczne zestawienie to zapraszam tutaj. 

1. Red Dead Redemption 2 (Xbox One / PS4)
O tej grze było naprawde głośno w zeszłym roku. Chwalono postawienie na realistykę i liczne mechaniki survivalowe, a najbardziej na kurczące się jądra konia. Wiem jak to brzmi, ale tak jest.... Przejdźmy jednak do najciekawszych elementów tego spaghetti westernu. Kampania bardzo wolno się rozwija i trzeba się uzbroić w cierpliwość, bo może odrzucić po 25 - 30 godzinach. Fabuła jaka została tu przestawiona to wydarzenia sprzed Red Dead Redemption. Dzięki temu niema potrzeby znajomości drugiej części tej serii. Dla miłośników "symulatora" cowboya pozycja obowiązkowa.


2. God of War (Xbox One / PS4)
Dzielny Kratos postanowił ochłonąć po licznych walkach na Olimpie i udał się na półwysep Skandynawki. Fani pogromcy bogów zostali zaskoczeni licznymi zmianami w stosunku do poprzednich odsłon GoD. Najważniejszą z nich jest dodania towarzysza, a jest nim syn protagonisty Atreus pseudonim "boy". W sumie jest to też najbardziej humorystyczna część tej odsłony, gdzie ojciec nie pamięta imienia swojego dziecka i ciągle powtarza: chłopcze. Wiele osób obawiała się niekończącej się misji eskortowej na szczęście jest inaczej. Innymi istotnymi zmianami to ustawienie kamery na TPP, a także zmiana broni z łańcuchów z ostrzami na topór, który można przyzywać (dobrze, że nie młot) i tarczę. Przedstawienie fabuły uległa gruntowej modernizacji. Kratos już nie jest bezmyślną maszynką do mordowania, a ojcem który musi się zmierzyć ze swoimi rodzicielskimi obowiązkami i przeszłością.

     
3. Celeste (PC / (Xbox One / PS4 / Switch)
Na ostatnim miejscu podium znalazła się od dziwo gra niezależna. Przypadek? Nie sądzę! Matt Makes Games sięgnęło po wszystko co najlepsze w 16-bitowych produkcjach. Oprawa graficzna utrzymana jest w pixelartowym stylu. Poziom trudności można przyrównać do Meat Boy'a. Lecz zaznaczę, że jest ciut prościej z powodu tego, że mamy punkty kontrolne, które są naprawdę pomocne. Ciekawostką jest to, że będziemy mogli poruszać po pionowych powierzchniach jak i teleportować na nieduże odległości. Nic tylko grać.
    

4. Undertale (Switch)
Mamy tu do czynienia z interesującą produkcją, która pozwala przejść całą kampanię na kilka sposobów, co jest jak najbardziej zalecane. Fabuły nie da się poznać od tak za pierwszym podejściem, co dla jednych może być plusem, a dla drugich już nie. W Undertale wcielamy się w małą dziewczynkę, która trafia do świata potworów, czyli do podziemia, gdzie zostali zepchnięci po przegranej wojnie z ludźmi. Tytuł ten jest RPG-iem składającym hołd klasykom i możemy iść drogą walki rosnąc w siłę lub będziemy złotoustymi i nikogo nie skrzywdzimy, czy to nie jest ciekawa alternatywa?

5. Super Smash Bros. Ultimate (Switch)
Jedna z bardziej znanych marek od Wielkiego N na świecie, a zarazem niszówka w naszym nadwiślańskim kraju. Rozgrywka to nic innego jak skrzyżowanie platformówki z bijatyką. Najważniejszą zasadą jest wypchnąć przeciwnika z platformy. Początkowo może wydawać się, że jest to łatwe zadanie. Jednakowoż jest inaczej i wysilić się naprawdę trzeba. W najnowszej odsłonie mamy do dyspozycji wszystkich wojowników z całej serii. Wiąże się z tym pewna kontrowersje. Dostęp do nich będziemy mieć dopiero jak ich odblokujemy. Czy to dobrze, czy źle to sami musicie ocenić.

6. Forza Horizon 4  (Xbox One / PC) 
Playground Games podobnie jak w poprzednich odsłonach daje nam sporej wielkości piaskownice, gdzie będziemy mogli poszaleć. Odwiedzimy znowu Kolorado z pierwszej FH, wybrzeża morza śródziemnego z sequela i Australię z przedostatniej części. Gwoździem programu będą Zjednoczone Królestwa Anglii (UK). Microsoft chwalił się najbardziej tym, że będą zmieniające się pory roku. Ma mieć to wpływ na warunki na trasie, a tym samym gracze dostaną ciekawsze wyzwanie i możliwość sprowadzenia swoich umiejętności. 

    
7. Divinity: Original Sin II - Definitive Edition (PS4)
Epicka produkcja w starym stylu, gdzie twórcy dają to co najlepsze z gier dla pojedynczego gracza. Akcja D:OS II rozgrywa się tysiąc lat po wydarzeniach z powszedniej części. Dzięki temu możemy bez wahania chwycić za pada i rozpocząć przygodę. Tylko pamiętajcie przed wyruszeniem w podróż zbierzcie drużynę ;) Istotnymi nowością jest powiększenie grywalnych ras, na które NPC będą różnie reagować i jeśli nie zdecydujecie się na nieumarłego wszyscy z radością i mieczami w rękach was przywitają ;p

8. Bayonetta 2 (Switch)
Główną bohaterką jest ponownie hipsterska wiedźma, która będzie z wrodzoną sprawnością szaleć między demonami, a aniołami. System walki jest łatwy w nauce dzięki czemu każdy będzie mógł dobrze się bawić. Naszym celem będzie uratowanie przyjaciółki, która trafiła do piekła, a nasza milusińska nie zamierza tego zostawić. Spodziewać się możecie dużej ilości dobrej zabawy i japońskich dziwactw. Czego chcieć więcej?


9. Inside (Switch)
Tytuł już nie pierwszej świeżości, ale wciąż robiący spore wrażenie. Nie należy kierować się tu aspektami wizualnymi, a treścią i przesłaniem. Mamy tu tytuł podobny do Limbo, gdzie też graliśmy małym chłopcem, który uciekał przed goniącym go złem. Tym razem trafiamy do totalitarnego świata, gdzie człowiek niema tu większych praw. Czy warto zagrać w tą enigmatyczną platformówkę?


10. Sonic Mania Plus (Switch)
Doszliśmy wreszcie do ostatniej produkcji zamykającej Top 10 najlepszych gier według metacritic'a. Sega postanowiła stworzyć platformówkę, która będzie swojego rodzaju powrotem do korzeni, gdzie główną rolę odgrywał Jeż Sonic. Zarówno sposób poruszania się jak i grafika mocno nawiązują do pierwszych odsłon z 1991 r. Gra ta ma być skierowana do wiernych fanów tej marki. Moim zdaniem Sega też chce ukroić swój kawałek toru z mody na nostalgię.


Czy wasze Top 10 gier z 2018 roku pokrywa się przedstawioną listą?  

Share:

Top 5 z 2018 r.


Święta, święta i po świętach. Mija wam rok lub też minął zależnie od tego kiedy przeczytacie ten tekst. Ostatnie 12 miesięcy obfitowało tym co najważniejsze czyli w grami :D Ci z was co zaglądają na ten blog od samego początku zauważyli, że wzbogacił się on o produkcje wydawane na PS4 i 3DS. Przyszła pora, aby po raz drugi pochwalić się najlepszymi produkcjami, które miałem okazje ograć w 2018 r. A tu możecie zobaczyć zeszłoroczną listę.

Zdecydowanie najlepszy tytuł jaki ograłem w ostatnich miesiącach, a może nawet w latach. W sumie można tak napisać o każdym wybitnym tytule nawet jeśli był robiony na wariackich papierach, a na czym polega niesamowitość FFXV? W mojej subiektywnej opinii na genialnej fabule, świetnej rozgrywce i miodnej muzyce, która oczarowuje. Natomiast oprawa graficzna sprawia, że chce się zatrzymać i popatrzeć, a także rozmyślać. Tego tytułu nie da się od tak opisać to trzeba przeżyć. Dajcie się porwać tej przygodzie...



Mieliście kiedyś dość pracy w dużej firmie i chęć wyrwania się z tego? Ta mała niepozorna gierka to prawdziwa odskocznia od codziennych trosk i problemów. Dzięki niej można się rozluźnić i odpocząć. Akcja tej produkcji rozgrywa się w tytułowej dolinie Stardew, gdzie będziemy uprawiać ziemię i zaprzyjaźniać z mieszkańcami żyjącymi w sąsiedztwie. Na pierwszy rzut oka wydawać się może, że niema tu nic interesującego, ale to tylko złudzenie. Stardew Valley nie narzuca nam jakiegoś konkretnego celu pt. ratujemy świat. Sami musimy zdecydować co chcemy zrobić. Gorąco polecam.


Kto nie słyszał o sympatycznym wąsatym hydrauliku, który towarzyszy nam od lat 80-tych? Tym razem nie będziemy ratować księżniczki, a poszalejemy na kortach tenisowych. Do gry pochodziłem jak pies do jeża, lecz gra ta okazała się naprawdę przyjemna, a nawet wymagająca. Muszę dodać, że bardzo mnie wciągnęła i po niej nabrałem jeszcze większych chęci do gier na 3DS, oby następny rok takie mi przyniósł. Mario Open Tenis daję nam sporo trybów, a także oryginalne warianty tenisa! Ci z was co pamiętają jedne z pierwszych gier z Mario na pewno zostaną mile zaskoczeni.  


Czwarte miejsce zajmuję niezwykle piękna produkcja! Podróż jest skrzyżowaniem symulatora chodzenia i przygotówki. Gra ta jest jednym z tych perełek, które zawsze są wymieniane jako dzieła artystyczne, która ma nas skłonić do szerszej refleksji nad życiem i tego co nas otacza. Protagonista lub protagonistka płci nie da się stwierdzić musi dostać się na górę widoczną na horyzoncie. Na naszej drodze trafimy na zagadki środowiskowe, które nie powinny nikomu sprawdzić trudności, a fakt, że gra jest stosunkowo krótka zachęca do wbicia platyny. Warto wspomnieć o niezwykłej oprawie graficznej i soundtrack'u, który bardzo mocno wpływa na odbiór The Journey.


5. Nier : Automata 
Ostatnią grą w mojej topce zajmie kolejna gra z kraju kwitnącej wiśni. Nier : Automata jest dość specyficzną produkcją. Z pozoru mamy tu klasyczny slasher. Nie dajcie się jednak zmylić po twórcy postarali się o nie jedno, a nawet 3 różne zakończenia wyjaśniające wiele rzeczy, a ci z was co są naprawdę napaleni mogę odblokować jeszcze inne finały, łącznie jest ich ok. 26. Po więcej zapraszam do moich artykułów. Nier jest na tyle rozbudowane, że podzieliłem reckę na część 1 i 2 część
  

Tak właśnie wygląda moje Top 5 gier jakie ograłem w 2018 r. Napiszcie jakie są wasze ulubione tytuły, które ograliście ostatnio. Możecie również napisać, czy na blogu są inne produkcje, które waszym zdaniem warto dodać do listy!


Share:

Recenzja Wolfenstein: The New Order

Wojna, wojna się nigdy nie zmienia jak mawiał pewien klasyk. Wielu z was dobrze pamięta te liczne FPS, których akcja rozgrywała się w realiach II wojny światowej. Dominującą serią było Call of Duty. Jednakowoż dziś zmierzmy się z inną marką stawiającą na kampanie solową.

Realia pierwszej połowy XX w. do wdzięczny okres dla twórców strzelanek. Każdy z nas może się przekonać sięgając po najróżniejsze tytuły. Moda ta sięga hen daleko w przeszłość. Wysiądę jednak z tego wehikułu czasu w 1992 r. kiedy to premierę swoją miał Wolfenstein 3D. Klasa sama w sobie i jedna z pionierskich produkcji, która ukształtowała gatunek jakim są shootery. Nie musicie się obawiać nie będzie to retro recenzja.

Znowu się spotykamy kapitanie Blazkowicz

Sięgnąłem jak to ja, po kolejny reboot serii Wolfensteina. (Niedługo, chyba stanie się to tradycją na tym blogu). Zrobiłem to z mieszanymi uczuciami bo raz, że recenzje tej produkcji były powiedzmy mieszane, dwa miałem nieszczęsną przyjemność przejść powszednią odsłonę z 2009 r., która była tragiczna pod każdym względem. Na szczęście skusiłem się na The New Order. Starałem się nie mieć jakiś uprzedzeń, czy innych oczekiwać. Usiadłem przed monitorem z jedną myślą przewodnią. Niech mnie ten tytuł zaskoczy! No i wiecie co? Powiem tak... sukces na dzień dobry!


Na początek kilka uwag ogólnych. Fabuła jest luźną interpretacją wydarzeń historycznych i jedyne co się zgadza to fakt, że Niemcy wywołały wojnę, a przeciw nim stanęli alianci. Natomiast cała reszta to jedna wielka alternatywna wersja tego co się wtedy stało. Idąc tym tokiem rozumowania Machine Games zaserwowało nam wielki podbój świata przez III Rzeszę. Główny bohater William Joseph „B.J.” Blazkowicz wraz ruchem oporu walczy dzielnie, aby przewrócić ład na świecie.

Jeśli coś jej zrobisz znajdę Cię!         

Grając w Wolfenstein: The New Order czułem się tak jakbym obcował z naprawdę poważną produkcją, gdzie humor to rzadkość, a jeśli się pojawia to tylko w sposób subtelny po to, aby rozluźnić ciężki klimat kampanii. Nie zabrakło bardzo brutalnych scen dodających wiarygodności temu co twórcy pragnęli pokazać graczom, udało się im to niemal idealnie. No niestety było kilka momentów, gdzie czar dorosłej i dojrzałej opowieści znikał i przypomniałem sobie, że jest to jedynie gra. Nie zrozumcie mnie źle, takich chwil jest tyle, że starczyło mi palców na jednej dłoni, ale są i muszę to podkreślać, bo są to plamy małe, ale jednak istniejące.


Kolejnym elementem jest lokalizacja w W:TNO mamy tu do czynienia z wersją kinową. Miłym zaskoczeniem jest fakt, że dodano też polski akcent. Ba, nawet protagonista powiedział co nieco po naszemu i dało się zrozumieć co mówi. Wspominam o tym wszystkim, bo początek kampanii rozgrywa się w Polsce. Należy pochwalić aktorów, którzy naprawdę świetnie zagrali swoje role. W ukochaną B. J. wcieliła się Bachleda-Curuś i niema się do czego doczepić było to pierwszorzędne wykonanie. Oprócz naszego rodzimego języka mogliśmy usłyszeć też niemiecki. Przez tego typu zabiegi świat nabierał kolorów i realizmu. Miła odmiana jak każdy mówi po swojemu, a nie jedynie po angielsku.

Tylko z tobą...      

Nim przejdę do rozgrywki parę słów o postaciach, które występują w W:TNO wszyscy członkowie ruchu oporu są naturalni mają swoje troski i pragnienia. Nie są sztuczni i nie rzucają pompatycznych haseł o równości, wolności i krytyce krwawej wojny. Oni chcą tylko żyć i cieszyć się tym co mają. Naprawdę tak trudno devom zrozumieć taką oczywistość. Tutaj mamy wyjątek, który powinien być dobrym przykładem dla innych.


Relacje Blazkowicza i Anny ukazano wzorowo i gotów jestem uwierzyć, że Machine Games zadało sobie trud, aby dać temu pewną wiarygodność. Nie zabraknie tu też łzawych pożegnań, które też robią wrażenie. (Nie długo wyjdzie, że będę musiał dać dyszkę tej grze). Antagoniści wypadli natomiast nieco gorzej, ale niewiele. Czuć i widać, że to psychopaci z krwi i kości. Starają się o dziwo wyjaśnić swoje postępowanie, a nawet twierdzić, że to my jesteśmy tymi złymi.

Na rambo czy cichaczem?

Doszliśmy do momentu na który pewnie czekaliście, (mam nadzieję). Lokacje są dość duże pozwalające nam wybrać sobie sposób w jaki chcemy się przemieszczać, a tym samym jak pokonywać przeciwników. Nie zabraknie, o zgrozo ciasnych aren napakowanych ciężkozbrojnymi przeciwnikami. W takich sytuacjach ma się dość, lecz należy wziąć wdech następnie policzyć do czterech i znowu wdech.

Jak na grę nastawioną na otwartą walkę z dwoma giwerami w rękach świetnie zaimplementowano tu mechaniki rodem z skradanki. Miło zostałem zaskoczony, że tu wiedziano jak to zrobić przeciwieństwie do Uncharted 2: Pośród Złodziei. Ta dowolność dawała pole do popisu i okazje na szybkie akcje. Co do wrogów... cóż są nieźli przyznam, że są nawet skłoni do działania, lecz troszeczkę głupieją jeśli zobaczą B. J. kucającego. Najbardziej obawiałem się ich braku umiejętności do działania, tak jak miało to miejsce w 2009 r., gdzie potrafili lecieć w linii prostej i nic tylko wciskać "lpm". Liczba broni jest skromna co nie umniejsza jakości. Czuć siłę i odrzut poszczególnych pukawek, a przeładowanie to poezja.


Dla tych co nie grali w staroszkolne strzelanki może być tu zaskoczeniem fakt, że musimy wykorzystywać apteczki, które są rozstawione w różnych miejscach. Życie samo się nie regeneruję na 100%. Tego typu atrakcji nie dostaniemy w innych grach. Generalnie rozgrywka to taki miks tradycji i nowych rozwiązań. Nie musicie się tym martwić szybko wam wejdzie to w krew.

Tekstury są takie niewyraźne

Wolfenstein: The New Order hula na tym samym silniku co Rage, czyli id Tech 5. Przy swojej premierze w 2014 r. sporo użytkowników narzekało na optymalizację zwłaszcza jak się miało na pokładzie radeona. Innymi bolączkami były ragnole i odczyt kolizji z otoczeniem. Gra na dzień dzisiejszy śmiga pięknie, a błędy nie są uciążliwe. Dalej pewne elementy lub Npc lubią próbować przenikać przez ściany i inne przedmioty to tyle w kwestii zaobserwowanych niedociągnięć.


Teraz pochwale projekt lokacji, zrobiono je na bogato znalezienie sterylnych pomieszczeń graniczy z cudem. Prawie wszystkie miejsca zostały perfekcyjnie zagospodarowane i odpowiednio "ozdobione". Warto zaznaczyć, że osłony mogą ulec destrukcji, a odłamki, które odpadają mają dobrą animacje. Brawo, dla twórców o dbanie nawet o tak drobne szczegóły. W niektórych miejscach możemy trafić na "jajka wielkanocne" np. w hangarze trafimy na łudząco podobne wrota z numerem 101 widać tu nawiązanie do Fallouta 3.

Czy warto kupić Wolfenstein: The New Order? Powiem tak! Dobrze zbalansowana rozgrywka. Bogata historia z którą warto się zapoznać! Gameplay dający pełną satysfakcję. Czego chcieć więcej? Ocena może być tylko jedna, 8.5/10.        

Graliście, a może dopiero zagracie? Czy waszym zdaniem poważne produkcję mają sens?

Komentujecie i lajkujcie! Wasze opinie są dla mnie ważne :D

Share:

Recenzja Mario Tennis Open

Nie od dziś wiadomo, że jeśli chcesz zabłysnąć na rynku musisz wymyślić coś lepszego od innych. A co robisz, kiedy do tego dojdzie ci słabsza platforma na której ma hulać twoja produkcja? Odpowiedź jest krótka, gameplay!

Na blogu opublikowałem już parę recenzji gier na konsolę 3 DS do tej pory miałem okazję zagrać tytuły najwyżej dobre, ale nie świetne. Lecz wreszcie trafiłem na coś naprawdę genialnego! Wydane przez Wielkie N Mario Tennis Open z 2012 r.

Zacznijmy zabawę!    

Powiem wam, że produkcje sportowe zwykle unikam, bo wiadomo nie od dziś, że kampanii tam niema, aż można zacząć ziewać z nudy, a co to za gra bez fabuły? Jak można się wciągnąć i skłonić kogokolwiek do poświęcenia czasu na to? No i się zdziwiłem, a nawet nie zauważyłem jak czas mi minął szybko przy solidnym gameplay'u w Mario Tennis Open.


Na samym początku jesteśmy witani sympatycznym intro prezentującym część kortów do gry. Dalej robi się jeszcze ciekawiej, bo zamiast mieć na dzień dobry wybór trybów lub któregoś z bohaterów z uniwersum wąsatego hydraulika możemy importować naszego Me lub go stworzyć.

Zanim przejdziemy do części właściwej czeka na nas mały turtial. Warto dokładnie się z nim zapoznać, aby w późniejszym czasie czerpać jak najwięcej przyjemności z rozgrywki. MTO ma nam do zaoferowania tryb dla jednego gracza, lokalne multi, internetowy multiplayer i street pass. Zacznę od tego pierwszego, niema co ukrywać, że reszty się nie wytestować z dość oczywistych powodów.


Tryb single player dzieli się na trzy pod kategorie: tournament, exhibition, specoal games. Gdy wybierzemy interesującą nas opcję przejdziemy do następnego menu. Przyznam, że trochę klikania jest jak się o tym piszę, na szczęście nie musicie się tym martwić. Dotarcie do tego co was zainteresuje jest naprawdę czysto intuicyjne i nie sprawia żadnego nawet najmniejszego kłopotu. Każda z rzeczy, o której wspomniałem wcześniej to inne podejście do gry w tenisa, no prawie.

Musicie wiedzieć, że MTO nie należy traktować jako symulatora z dość prostego powodu. Zawodnicy potrafią wykonywać niemożliwe dla normalnych ludzi ruchy, a do tego co jest równie ważne zachowano między innymi z Super Mario Bros power up'y umożliwiające wykonanie specjalnych ruchów na korcie. Zależnie od tego co nam się wyświetli może być to szybsze lub podkręcone uderzenie. Kolejnym elementem wpływającym na przebieg meczu jest sposób w jaki trzymamy konsolę. 

Jest to dość ważne, bo przez to włącza się łatwy bądź domyślny poziom trudności. Polecam gorąco ustawić 3DS w pozycji poziomej dzięki temu mamy pełną kontrolę nad kierowaną przez nas postacią, a do tego kamera ustawia się z perspektywy lotu ptaka. Sytuacja zmienia się całkowicie, gdy tylko przestawimy nasz sprzęt w pionie. A co dokładnie się stanie? 

Tracimy częściowo kontrolę nad awatarem. Nasza rola ogranicza się do wciskania odpowiednich przycisków i prawidłowego celowania "ruchowego". Innymi słowy znowu wykorzystano tu dodatkowe możliwości 3 DS, o których dość często wspominałem w poprzednich tekstach. Warto dodać, że zamiast przycisków analogowych można wykorzystać dolny ekran dotykowy, który się wyświetla w kilku wariantach tak, aby poszczególne przyciski znajdowały się wy wygodnych dla nas miejscach.


A teraz wróćmy do tego co mają nam do zaoferowanie poszczególne pod tryby. W tournament'cie możemy przejść do gry 1v1 lub debla. Niezależnie od waszej decyzji zaczniecie od Turnieju World Open, który dzieli się na pomniejsze zawody. Poszczególne rozgrywki będą różnić się kortem na którym będziemy grać. Poszczególne mecze nie będą długie, a więc nie będziemy się nudzić. Mało tego każdy z przeciwników ma swoją specjalną umiejętność, która nieco zmienia sytuacje na korcie.

A jak o bohaterach mowa to poświęcę teraz parę słów o sztucznej inteligencji. Camelot Co., Ltd. naprawdę postarało się, aby boty niemalże idealnie odwzorowywały zachowania prawdziwego gracza. Niestety dochodziło do takich sytuacji, gdzie magia pryskała i widać było, że Si nie nadąża i daje się złapać na dany ruch, ale nie zabrakło też dobrych akcji. Sytuacja nieco pogarsza się jak wybierzemy debla. Tutaj już wszelkie niedociągnięcia bardziej rzucają się w oczy. Jednak to i tak wciąż drobne potknięcia na które można przymknąć oko. 


Warto jeszcze zainteresować się specoal games. Nadaję się świetnie do zrobienia sobie przerwy od głównego turnieju i spróbowania swoich sił w nieco innych wersjach tenisa, gdzie mamy dość nietypowe zasady gry jak i cele, np. Super Mario Tennis to nic innego jak Super Mario Bros tylko, że przechodzimy tę platformówkę odbijając piłkę o ściany tak jak robią to ludzie, gdy sami trenują. Tu mamy tę różnice, że na "ekranie" wyświetla się SMB. Natomiast Ring Shot to prawie normalny mecz, no właśnie prawie... Naszym zadaniem jest zdobycie określonej liczby punktów z góry ustalonym czasie. Pozostałe mini gry też są warte waszego czasu, ale niech zostaną niespodzianką.

Ostatni tryb exhibition to nic innego jak gra wolna. Innymi słowy możemy wybrać sobie dowolny kort, postać, a także przeciwnika, poziom trudności i liczbę meczy jakie nam przyjdzie rozegrać, aby wygrać. Wbrew pozorom nie jest to najsłabsza część gry, ale fakt faktem najmniej czasu na to się poświęca.


Zanim tradycyjnie zadam kultowe pytania parę słów o grafice i o tym co mi się przypomniało. Oprawa wizualna jest miła dla oka w sumie jak większość gier, które do tej pory przeszedłem. Praktycznie niema się czego tu czepiać. Natomiast muzykę wyciszyłem po półgodzinny gry. Nie dlatego, że jest zła, ale z przyzwyczajenia. Generalnie produkcje na 3DS jakoś tak szybko mnie do tego skłoniły.

Czy warto zagrać Mario Tennis Open? Powiem trzy razy tak, to najlepsza, najbardziej wciągająca gra, jaką miałem okazję ograć na mojej konsolce. Wciąż mam nadzieje, że znajdę równie dobre, a nawet lepsze tytuły, a póki, co jest najlepszą grą na 3DS jaką grałem w 2018 r. Moja ocena 8.5/10.

A wy graliście, gracie, a może dopiero będziecie grać? Niema się nad czym zastanawiać!

Ogłoszenie parafialne. Lajkujcie komentujcie i opinii nie żałujcie ;'D

Share:

Translate

Szukaj na tym blogu

Czytelnicy

O mnie

Moje zdjęcie
Na blogu znajdziecie obiektywne recenzje xD o mangach, anime i grach wideo, filmy i seriale. Dziele się swoimi spostrzeżeniami starając się promować wartościowe produkcje.

Kategorie