• Recenzje

    Tutaj znajdziecie posty dotyczące w których omawiam wszelakie gry wideo

  • Manga i anime

    Jeśli chesz obejrzevć fajne anime i przeczytać interesującą mangę to zajrzyj tutaj

  • Filmy i seriale

    Warto czasem zrobić sobie przerwę na dobre kino. W tym dziale opisuje swoje wrażenia z produkcji, które miałenm okazję obejrzeć

  • Publicystyka

    Warto się czasem zastanowić nad róznymi tematami, czy to gier, a może jeszcze innymi w tym miejscu znajdziecie do jakich wniosków doszedłem

Podsumowanie 2019 r. z mojej perspektywy


Mogliście już przeczytać moje Top 5 Mangi & Anime i Gry. To już trochę mówi jak mi minął rok. Pomyślałem jednak, a czemu tym razem nie poświęcić nieco więcej miejsca na blogu i napisać coś więcej o sobie. Wiele się u mnie zmieniło w mijającym 2019 r. Osiągnąłem sporo sukcesów zawodowych, a także nie będę skromnym powiększyłem znacząco swoją kolekcję sprzętów.

W nadchodzącym roku dowiecie się już dokładnie co to za konsole. Pozwolę zachować sobie to w tajemnicy. Będzie to niespodzianka. Jeśli jednak chcecie możecie zgadywać i napisać jakie to retro sprzęciory pozyskałem. Przechodząc jednak do sedna. Nigdy się nie spodziewałem, że w tak krótkim czasie zmieni się tak wiele. Dzięki zapewnieniu sobie stabilizacji finansowej wreszcie mogłem rozwinąć skrzydła. Co prawda nie widać tego na blogu jeszcze, ale wkrótce to się zmieni.


Mój mały kącik w necie może przeistoczyć się w serwis gamingowy. Zdaję sobie sprawę, że to spora deklaracja, ale będę pracował z całych sił, aby dotrzymać tej obietnicy. Ja tu znów się rozgaduję coś obiecuję, a nie skupiam się na tym co trzeba, prawda?

W styczniu zeszłego roku dostałem w końcu wymarzoną umowę na czas nieokreślony. Ci z was co pracują wiedzą bardzo dobrze co to oznacza. Wreszcie mogłem zacząć planować swoją przyszłość. Skupię się bardziej na sprawach jakie mogą ewentualnie was zainteresować. Jak już mówiłem… Po wykonaniu main questa zacząłem robić analizę tego co by tu zmienić. Na półce leżała sobie PS4 Slim, a obok New 2 Ds XL. Popatrzyłem i orzekłem, że to dobre. Później wzrok swój skierowałem na swojego poczciwego PC i już wiedziałem co należy zrobić.


Kupno nowego pieca było rzeczą konieczną, abym mógł dalej prowadzić bloga, chciałem napisać kanał na yt (stare czasy). Po kilku długich miesiącach w końcu zrealizowałem cel i jestem naprawdę zadowolony z tego co udało się zrobić. Jednak wraz z jedzeniem wzrasta apetyt. Zacząłem się rozglądać jakie to ciekawe platformy można kupić w rozsądnej cenie. No i co równie ważne, czy będę mógł zaopatrzyć się w jakieś oryginalne kopie. Szybko okazało się że rynek wtórny ma się u nas bardzo dobrze. Zarówno gry na konsole z 7 jak i niższych generacji.

W miarę możliwości dokupowałem „nowe” sprzęty. Gdy stałem się graczem multiplatformowym i generacyjnym zauważyłem liczne problemy, o których wcześniej nawet nie pomyślałem. No, bo w końcu jak PC działa to człowiek nie zawraca sobie głowy pierdołami. Pierwsza i w sumie najważniejsza sprawa to konserwacja. W mojej mieścinie co prawda jest kilka serwisów komputerowych, ale konsolowych są tylko dwa. Wiąże się to z wysokimi cenami od byle usługi.


Potrzeba jak to się mówi jest matką wynalazków ewentualnie matką motywacji. Zapatrzyłem się w narzędzia specjalistyczne. Zacząłem się uczyć jak wykonać podstawowe pracę jak np. czyszczenie wnętrza konsoli. Wbrew pozorom przydaje się to, bo ceny wahają się od 80 do 150 zł za poprzednie generację, a za takiego np. Xbox One ponad 200 zł. 

Od ładnych kilku, a może kilkunastu lat oglądam anime, a od zeszłego roku także czytam mangi. Moja kochana siostrzyczka dopingowała mnie, abym zaczął też pisać o tym. Początkowo nie byłem przekonany, ale w końcu co szkodzi spróbować! W ten oto sposób blog rozwinął się dział z popkulturą z Japonii.


Ostatnią rzeczą jaka się ciągnęła przez cały rok za mną było zabranie się za retro gry. Zaopatrzyłem się w najlepszą retro konsolę, która jest de facto emulatorem. Oczywiście ma możliwość odtwarzania z oryginalnych nośników, żebyście nie myśleli, że korzystam z „kopii zapasowych”.  Czas mijał, a Ja jakoś nie mogłem się zabrać za te klasyki. Temat nie został porzucony, a nawet rozbudowany i zmienił się w pełnoprawny kącik retro. Załatwiłem sobie stare telewizory kineskopowe do których przypiąłem co trzeba.

Granie na takim starym sprzęcie robi swoje. Początkowo planowałem po przez przejściówkę av do hdmi podłączyć do monitora, ale jakość była tragiczna mimo, że obraz miał być skalowany do 1080 p.   


Ostatnim wątkiem zeszłorocznym była szalejąca sieć elektryczna. Okablowanie w starych blokach do najlepszych nie należą i dobrze jest jakoś się zabezpieczyć. Szczęśliwie nic się nie stało przez awarie jaką niedawno miałem. Uświadomiło mi to jednak, że warto zaopatrzyć się w ups’a. Co rzecz jasna zrobiłem.

Tak to minął mi tamten rok w dużym skrócie. Sporo się działo jak się tak zastawić. Na sam koniec pragnę życzyć wszystkim tym co tu dotrwali szczęśliwego nowego roku! Niech wam się darzy i niech 2020 r. będzie jeszcze lepszy od tego poprzedniego! 

Share:

Moje Top 5 Manga & Anime 2019 r.


W tym roku na blog  wkradły się cichaczem mangi i anime. W takim wypadku warto zrobić ranking od najlepszej do najgorszej! No, to jest myśl! Nie przedłużając zacznijmy tę wyliczankę.

Miejsce pierwsze i tym razem nie przypadkowe. Zajmuję właśnie to anime. Przyznam, że dałbym ex aequo parę tytułów, ale jakoś trzeba to pogodzić. Zdecydowałem się na tę produkcję ze względu na całokształt. Demi-chan jest przepełniona ciepłem i zrozumieniem. Relacje uczeń nauczyciel zostały tu fantastycznie pokazane. Dodam, że humor też jest bardzo przyjemny w odbiorze. Co tu pisać więcej? Sami obejrzyjcie.


Zajęła tak wysokie miejsce z dwóch powodów. Po pierwsze primo najlepsza scena miłosna jaką widziałem w anime (nie hentai), a po drugie primo główna bohaterka to idealna waifu ;3 Poza tymi jakże ważnymi czynnikami jest jeszcze jeden. To jest super komedia typu ecchi czego chcieć więcej?


Początkowo chciałem wstawić tu inną produkcję, ale jednak zdecydowałem się na tą. G.CMay Animation & Film to chińskie studio, które pokazało mi nieco inne podejście do anime. Ukazali w sposób przejrzysty jakie może być nieuczciwe życie esportowca. Mimo, że wiele osób nie uznaje tego za sport to w Quanzhi Gaoshou widać czarno na białym, że rządzi się ono tymi samymi prawami. Dlatego uważam, że poświęcenie odrobiny czasu na obejrzenie tej produkcji będzie wam się opłacało.


Perypetie Narumi chan są mi naprawdę bliskie. Nikt nie zrozumie nerda tak jak inny nerd. Co prawda nie muszę się wstydzić swoich zainteresowań, ale doskonale się orientuje jakie panują stereotypy o otaku. Watakoi to komedia obyczajowa, która została prawie wyczyszczona z typowego humoru jaki można zwykle zobaczyć. Twórcy skupili się bardziej na satyrze sytuacyjnej. 


Co do ostatniego miejsca miałem naprawdę twardy orzech do zgryzienia. Obejrzałem tyle fantastycznych serii, a nie mam jak ich tu zmieścić. Z tego też powodu po jakże głębokich przemyśleniach (śmiech) wstawiam tu Beztroski Kemping. Anime i manga jest naprawdę uspakajające, a do tego całkiem dobrze zachęca do aktywności fizycznych. Mogę śmiało stwierdzić, że jest to swojego rodzaju seria edukacyjna dla nowicjuszy. Podsumowując oglądając uczymy się i uspokajamy! Ideał.


Tak się przedstawia moja topka mang i anime. Między czasie pojawiło się parę ciekawych serii i sezonów, które oglądam. Będzie o czym pisać na początku roku :D

Share:

Moje Top 5 Gier 2019 r.


Minął rok, a potem drugi. Zaczął się już trzeci jak prowadzę tego bloga. Mamy końcówkę 2019 r. przyszła pora, abym przedstawił  najlepsze produkcje jakie ograłem w mijających dwunastu miesiącach.

O ile w zeszłym roku miałem swojego faworyta na pierwsze miejsce i kolejne to tym razem sytuacja się zmieniła. Nie dlatego, że wszystkie tytuły były równie genialne lub beznadziejne. O dziwo większość z nich przedstawiała ten sam równy poziom i niezapadły mi w pamięć.

Z tego też powodu kolejność nie będzie miała znaczenia. Zapraszam do lektury.

Quantic Dream stworzyło naprawdę niepowtarzalną produkcje z ciężkim klimatem. Kampania jest wypchana po brzegi w trudne decyzje, a do tego skłoniła mnie to refleksji nad ludzkim życiem. Jeśli szukacie / szukasz dobrego tytułu pełnego akcji to lepiej trafić niemożna było. To co najmocniej wpłynie na odbiór produkcji będzie system sterowania. Tak oryginalnego naprawdę trudno doszukiwać się w produkcjach innych studiów. Polecam gorąco, zakończeń jest naprawdę wiele dlatego najlepiej HR smakuje przy pierwszym podejściu.


Na miejscu drugim uplasował się Ghost! Tak, to ta jakże „lubiana” przez wszystkich odsłona CoD’a. Jedna z ciekawszych części jakie ograłem. Wyróżniła się ciekawszymi skryptami i imersją. Po raz pierwszy mogłem się naprawdę poczuć jakbym był w środku akcji. Położono tęż większy nacisk na mechaniki strzelania. Dzięki temu nawet snajperki stały się przyjemniejsze. Największym atutem jednak było ustawienie sztywno głównych bohaterów, którzy się nie zmieniali jak promocje w markecie. Każdy nieortodoksyjny fan serii powinien znaleźć tu coś dla siebie.



W moim zestawieniu nie mogło zabraknąć japońskiego akcentu! Mario jaki jest każdy widzi. Skacze sobie wesoło od ładnych kilku dekad i nie zanosi się aby miał przestać. Wii U które zawitało pod strzechy przyniosło wraz z sobą także fantastyczną platformówkę. W tytule tym nie zabraknie tego co najważniejsze, czyli dobrej zabawy. Zapewniam, że zarówno ci co poszukują miłej i bezstresowej rozgrywki coś dostaną jak i corowi gracze co preferują wymaksowanie tytułu.



Zaprawdę powiadam wam takiego symulatora chodzenia jeszcze nie widzieliście. Mroczny, demoniczny i jednocześnie niezwykle piękny. Posępna dolina kryje w sobie sekret rodem z Lovecrafta! Kto raz wejdzie w to szaleństwo to z niego już nie wyjdzie. Niezwykle wciągająca fabuła i interesujące podejście do narracji. Jeśli pragniecie zrobić sobie odskocznie od Lol, Fortnite lub innych warcraftów to sięgnijcie po tą produkcję. Nie pożałujcie.



Topkę zamknę tym jakże pozytywnym akcentem. Seria opowiadająca przygody naszych milusińskich ma już kilka lat. Najnowsza odsłona jest jej esencją, że się tak wyrażę. Mamy tu wszystko co najlepsze. Jeśli wam mało, to cena za ten produkt była nisza na samą premierę, a przez to owca cała i wilk syty. Gra jest wyraźnie skierowano do młodszych odbiorców. No przynajmniej od strony graficznej, a już nie koniecznie w rozgrywce. ;p


Podchodziłem do napisania tego tekstu z pewnym oporem, ale napisałem i opublikowałem. Początkowo planowałem zrobić dłuższą listę, lecz pozostanę przy tradycyjnej piąteczce. W tym roku lub na początku następnego pojawi się Top 5 Manga&Anime. Więc biorę się czym prędzej do pracy.

A co wy graliście w tym roku? A jaki jest wasz faworyt, a może podobnie jak Ja nie macie nikogo? Podzielcie się swoimi uwagami w komentarzach.



Share:

Wesołych świąt!


Moi mili kolejny rok prawie nam minął. Mamy wyjątkowy świąteczny okres. Dlatego życzę wam samych sukcesów, aby każde combo wchodziło i żeby życie wam dobry gier nie żałowało i co to tam tyle chcecie :P 



Share:

Call of Duty czy dawniej był lepszy, a może gorszy?


Obiecałem napisać tekst o CoD’dzie i oto jest. Przedstawię swój, a jakże subtelny pogląd, czy Wezwanie do Służby staje się coraz lepsze, a może gorsze?

Przeszedłem parę części dobierając je losowo, aby uniknąć tradycyjnego oceniania danej części przez pryzmat poprzedniej. Dobierałem je randomowo przeskakując raz do przodu, a innym razem do tyłu o te kilka lat. Przestudiowałem sobie to co napisałem i doszedłem do ciekawych wniosków! Najgorsze odsłony to nie te co wychodziły po Black Ops 2!

Sytuacja jest o dziwo odwrotna wszystkie starsze części jak Cod2 czy taki MW2 okazały się znacznie obniżać poziom. Natomiast znienawidzony Ghost lub  Infinite Warfare robiły coś zgoła innego. W tym momencie należy zrobić pauzę i zastanowić się w czym rzecz. Dlaczego tłumy ludzi głoszą z pełnym przekonaniem, że kiedyś CoD był lepszy, a setting II wojny jedynym właściwym.


Widzę dwa zasadnicze powody! Pierwszy to zderzenie z czymś zachwycającym i niepowtarzalnym. Drugą rzeczą jest chęć posiadanie ciągle tego samego w coraz to nowszej odsłonie. Wspomnieć też muszę o nawet ważniejszej rzeczy niż te, o których pisałem powyżej. Nostalgii! Tak jest, człowiek ma tendencję do idealizowania tego co zrobiło na nim największe wrażenie i zapominania o błędach, niedociągnięciach czy kiepskich rozwiązaniach w rozgrywce.

Żeby daleko nie szukać przykładu ludzie z Blizza powiedzieli kiedyś: wy naprawdę nie chcecie WoW classic. No i co z tego wyszło? Wylano na nich wiadro pomyj. Kiedy klienci dostali to co chcieli stało się coś niesamowitego! Liczne raporty o „błędach”, a nie czekajcie to weterani zapomnieli, że w ich raju też nie było, aż tak wspaniale.


Teraz przejdźmy z powrotem do naszej służby. Mamy tu podobny problem, ale jest on znacznie głębszy. Część graczy kocha i ubóstwia dobrze znane rozwiązania, a druga grupa mówi czas na zmiany. Stojąc tak między młotem, a kowadłem powstały potworki jak World at War. Odbiłem się od tej produkcji jak piłeczka kauczukowa. Możliwe, że po prostu po spędzeniu kilku tygodni z CoD’em czułem się ”przejedzony”. Ale zobaczyłem tam wszystko to co najgorsze.

Mowa tu oczywiście o miałkiej fabule i jeszcze gorszej rozgrywce. Nie umiałem się zmusić do przejścia kampanii. O dziwo poprawę można zauważyć od momentu powstania Black Ops 1
Co prawda nie ma recki z tej części, ale możecie mi wierzyć, że grałem. Dalej jest już prawie tylko lepiej.

Często pisałem, że solidnie jednakowoż tylko w odsłonach wydanych po 2010 r. dawałem ocenę 8+. Jest w sumie pewna ironia, że te gorsze części miały dodawane nowości w postaci egzoszkieletów, side questy, a nawet możliwość podejmowania decyzji które mogły wpłynąć na zakończenie.

Generalnie nie jest tak, że coś jest czarne lub białe, a są jeszcze pośrednie odcienie szarości, których nikt nie chce zauważyć. Pędzący za stadem ludzie wyłączają myślenie. Wspomagają to też media, które będą bagatelizować nowości i starania twórców. Głosząc jak mantrę hasło kiedyś to było lepiej. A co takiego było? Fale klonów zalewające nam cały ekran parcie na przód w sposób bezsensowny. W MW4 podkreślałem brak rekcji Si na to co robię i przez co widać, że mamy tylko wydmuszkę.

Natomiast CoD 2 maskował swoje liczne błędy z kolizją itp. wysokimi jak na owe czasy wymaganiami. Co zrobiono później lepiej w słynnych gniotach? Dano motywację do grania, pamiętne chwile i robiono coś wbrew części ludzi, którzy tylko chcieli ciągle tego samego. Poprawiono rozgrywkę, broń w końcu miała odrzut i samo przeładowanie działo lepiej. Wbrew pozorom są to naprawdę ważne elementy.


Ghost urozmaicił formułę wstawiając znakomite wstawki filmowe w których czułem się jak komandos (śmiech). Można wymieniać tego więcej. Ale czy nie lepiej samemu zagrać i się przekonać?

Podsumowując Call of Duty wypada jako solidna lub przeciętna seria, która ma gdzie nigdzie jakieś przebłyski. Dla radykalnych fanów wszystkie części przed 2010 będą bardzo dobre, a z nowszych tylko Black Ops 1 i 2. Natomiast dla kogoś kto podszedł do tej marki znacznie później sytuacja pokazuje się zgoła inaczej. Ani razu nie wspominam o grafice po to jest kwestia narzędzi jakie mogły poszczególne studia użyć w danym okresie czasowym.

Z tego też powodu nie wchodzi to w kryterium oceny. Sama rozgrywka i kampania to już co innego. Half-Life z 1998 r. bije większość współczesnych FPS pod względem Si, a o genialnych starych grach fabularnych nie będę wspominał. Więc nikt nie mówi, że mechaniki są gorsze lub niedopracowane z powodu wieku.

Jak widać mit obalony stare nie jest zawsze jare, a nowe to gniot. Starajcie się sami przeanalizować to co macie, a nie tylko sugerujcie cudzymi opiniami, bo to że ktoś jest redaktorem w jakimś serwisie nie czyni go wszech wiedzącym.


Share:

Recenzja Quanzhi Gaoshou


Który to mamy miesiąc? Co? Już grudzień, ale ten czas mija. Koniec roku za pasem, a ostatnio piszę prawie ciągle o anime. Dzięki Onee – chan zmieniałaś ten blog z gier na „chińskie bajki”.

Skoro jesteśmy przy temacie „bajek” to trafiłem w ostatnim czasie na dość ciekawą serie Quanzhi Gaoshou. Od samego początku przypadła mi do gustu. Dorośli bohaterowie, a do tego nerdy grające w MMORPG. Wiedziałem, że to coś dla mnie. Jednak kluczowym elementem był język. Zamiast tradycyjnego japońskiego usłyszałem chiński.

Kto by się spodziewał, że coś takiego może odegrać sporą role w odbiorze produkcji. Różnice między klasycznymi wersjami, a tych bazujących na manhau są widoczne, a przynajmniej w tej o której piszę. Przede wszystkim liczba animacji komputerowych jest od zatrzęsienia. W pierwszych odcinakach bardzo kuło to w oczy z powodu swojej kiepskiej jakości. Szczęśliwie same modele postaci i sposoby ich ruchu nie odbiegały od standardu do jakiego już się zdążyłem przyzwyczaić.


Wygląd bohaterów powinien przypaść większości do gustu, bo co tu ukrywać nie zabrakło  w Quanzhi Gaoshou kawaii dziewczyn, które mają to co mama w genach dała. Panie też swoje dostaną więc parytety są mniej więcej zachowane. Przejdźmy teraz do zachowań postaci, czy się różnią od tych ze głównego nurtu? W moim odczuciu niektóre z nich podchodzą w całkiem inny sposób do znanych schematów, które są mi i wam dobrze znane.

Przez cały pierwszy sezon miałem wrażenie, że jest to hmm, zachodni serial który jest stylizowany na anime. Możliwe, że to nowe jak dla mnie podejście i sam język wprowadził taki, a nie inny klimat. Trochę się powtarzam, bo chciałem się najbardziej podzielić wrażeniami z różnic między Japońskim, a Chińskim anime. 


A teraz to co najważniejsze fabuła jest bardzo, ale to bardzo dobra. Pokazuję życie esportowca, a ujmując rzecz bliżej relację i podejście ich do gry jako sportu. W przypadku bohaterów QG  skupia się to na samym konkurowaniu w biciu rekordów na poszczególnych instancjach i bossach.

Drugim ważnym wątkiem jaki jest poruszany to zazdrość i zawisłość jednostek, które mają sporą siłę oddziaływania na społeczność danej gry. Dużo z tych rzeczy sam widziałem we własnej karierze gracza MMO. Poszczególni GM to typowi gracze skupiający się na mecie. Dla tych co się nie orientują to wyjaśnię w dużym skrócie, chodzi o najlepsze buildy dla każdej z klas plus opanowanie mechanik do perfekcji. Wszystko dla speed runów i rekordów ;p A właśnie jeśli grywaliście w jakiś sieciowy rpg to na pewno poczujecie się jak w domu oglądając to anime.


Najbardziej jednak intryguje protagonista, który bez wątpienia jest pro zawodnikiem. Xiu Ye jest dość ciekawą postacią. Z jednej strony bardzo dobry lider, a z drugiej hmm, marzyciel i no trudno to nazwać. Powiedziałbym, że jest jak starszy brat. Trudno go nie polubić i szybko zdobywa laski niby od niechcenia i przypadkiem, ale jak wiadomo cicha woda w brzegi rwie.

Na sam koniec dodam, że ostatnią istotną zaletą jest to że bohaterowie nie są zamknięci w jakimś pseudo growym świecie, a funkcjonują normalnie. Pozwala to na skupieniu się na tym co istotne, a nie na pierdołach. Choć z drugiej strony Log Horaizon nie wypada tak źle.

Ocena dla pierwszego sezonu „chińskiej bajki” może być tylko jedna 7/10.

Napiszcie w komentarzach jakie są wasze ulubione produkcję z kraju środka. Może się trafi coś ciekawego :D


Share:

Wielki powrót, czy kiepski reboot Gothic?

Wielki hit, po prostu wiadomość roku Gothic wraca jako remake! W sumie to dobra wiadomość, bo będzie ładniejszy i mniej drewniany. Choć ta toporność miała swój urok.


Jeśli macie na swoim koncie steam jakąś część z tej serii lub Risena to dostaniecie dostęp do dema gry, a raczej jak określili twórcy prototypu. Celem tej akcji  jest zorientowanie się, co by chcieli gracze, a także tego czy podoba się im ta koncepcja. Teaser ma wystarczyć na ok. godzinne czasu. A wiecie, co?

Mnie starczył na dłużej!!!

Podzielę się z wami swoimi wstępnymi wrażeniami z tego co nam dali. Zostałem zaskoczony od samego początku. W sposób dwojaki z jednej strony główne cele i wydarzenia się zgadzają. Sytuacja zaczyna się zmieniać przy analizie szczegółów, a jest ich sporo.


Pierwsza zasadnicza zmiana. Kim do jasnej ciasnej jest ten kolo udający Bezia? Gada sporo, a jeśli było tego mało zachowuję się jak taki chojrak, który dochodzi do drużyny jako piąte koło u wozu. Ewentualnie traktować go można nieco łagodniej i uznać, że to taki amerykański stereotypowy protagonista, który próbuję być cool, lecz mu to nie wychodzi.   

Po pierwszej ważniejszej scenie trafiamy do opuszczonej twierdzy, a nie wróć to żadnej twierdzy do świątyni hmm, tylko skąd się tam wzięła? Przecież w oryginale tam jej nie było! No i te piękne drzewa i rzeka. Że co?! Kurde blaszka. Jak widać im dalej las i tak dalej. Nic się nie zgadza. Po pierwszym starciu trafiamy na Diega, który wreszcie robi to co trzeba, czyli omawia nam, gdzie jesteśmy itp. Później mam kilka zadań pobocznych w celu zdobycia broni. Tak jest, zamiast po prostu iść na przełęcz po kilof, to już na dzień dobry staję się chłopcem na posyłki. (Facepalm)


Pierwsze i jedyne miejsce, które rozpoznają starzy i nowi fani oryginału jest zejście do kolonii, gdzie widać Stary Obóz. Cała reszta terenu, który został udostępniony to wolna twórczość ludzi odpowiadających za remake. Istotną wiadomością jest fakt, że Piranha Bytes odgrywa jedynie rolę konsultanta.

A co zostawiono jeszcze z oryginału? Otwieranie skrzynek, a ujmując rzecz dokładnie podnoszenie pokrywy, bo mini gra z wytrychem została usunięta. Podejrzewam, że nie chcieli odstraszyć niedzielnych graczy. No mniejsza, wchodzenie na skały dalej jest takie samo i tyle w sumie tu Gothica w nowym Gothicu.


W samym prototypie dokonano tak radykalnych zmian, że reamkiem nie można tego nazwać. Powiedziałbym, że jest to taka Arcania tylko zrobiona lepiej. Czuć tu motywy i inspirację. W moim odczuciu jednak jest to reboot, a nie robiona gra od nowa tyle, że polepszająca starą formułę. Jestem jeszcze stanie zrozumieć system walki rodem z The Honor lub Kingdom Come Deliverance. 

Toporne niewygodne wymagające zmiany przyzwyczajeń to jest jak najbardziej na plus. Ale radykalne zmiany terenu i dodawanie nieistniejących w danym obszarze lokacji woła o pomstę do nieba. Inną dość nieciekawą zmianą jest brak możliwości wyciągnięcia potworów pojedynczo z stada. Jedna z lepszych jak dla mnie taktyk poszła się rąbać.

Sam silnik graficzny wypada zadowalająco, bo przypomina ten z Gothic 3, nie jest równie paskudny, ale podąża tą samą drogą. Modele Npc nie robią dobrego wrażenia, gdyby Diego się nie przedstawił to bym go w ogóle nie poznał. W sumie on też zmienił się nie do poznawania. Brakowało jego ciężkiego pancerza cienia, a zamiast tego nosił jakieś fatałaszki. Nadali mu też inną osobowość, co nie wróży dobrze na przyszłość.


Jedyne z nielicznych rzeczy, które zmieniły się na plus to możliwość wykonywania zadań na kilka sposobów, a do tego będą mieć one konsekwencje w przyszłości. Przynajmniej tak nam to przedstawiono. Jak będzie naprawdę to dopiero się dowiemy za dwa lata.

W moim odczuciu może być to dobry reboot serii, ale za to kiepski remake. Koncepcja nie idzie właściwą ścieżką. Widać, że krąży gdzieś tam przy tych najważniejszych wątkach bez których nie mogliby nazwać tej gry Gothic. Ci z was co się teraz zainteresowali tą produkcją polecam zagrać w oryginał. A tym co już  to zrobili czekać, aż po premierze pokażą się promocję na ten tytuł, bo u swych fundamentów to wciąż nasz drewniany Gothic. 


Share:

Translate

Szukaj na tym blogu

Czytelnicy

O mnie

Moje zdjęcie
Na blogu znajdziecie obiektywne recenzje xD o mangach, anime i grach wideo, filmy i seriale. Dziele się swoimi spostrzeżeniami starając się promować wartościowe produkcje.

Kategorie