-
Recenzje
Tutaj znajdziecie posty dotyczące w których omawiam wszelakie gry wideo
-
Manga i anime
Jeśli chesz obejrzevć fajne anime i przeczytać interesującą mangę to zajrzyj tutaj
-
Filmy i seriale
Warto czasem zrobić sobie przerwę na dobre kino. W tym dziale opisuje swoje wrażenia z produkcji, które miałenm okazję obejrzeć
-
Publicystyka
Warto się czasem zastanowić nad róznymi tematami, czy to gier, a może jeszcze innymi w tym miejscu znajdziecie do jakich wniosków doszedłem
Recenzja Stardew Valley (PC)
Recenzja Broforce (PC)
Styl audiowizualny jest mocno inspirowany 16-bitowymi grami. Przez całą produkcję idziemy w prawo niszcząc wszystko, co nam stanie na drodze. Pod względem rozgrywki nie mam się specjalnie czego czepiać, bo rozwałka i efekty są naprawdę dobrze wykonane. Niestety, na tym się kończy to co dobre, bo mimo tego, że można grę przejść solo, to łatwo się do niej zniechęcić.
![]() |
W grze działa "loteria", która przydziela postacie na danym poziomie np. Rambro lub Brominator (wszystkie postacie mają przedrostek "bro" od brother - brat). W czasie każdej rundy trafiamy na jeńców, których możemy uwolnić, dzięki czemu pozyskujemy nowych "braci" i jedno życie. Każdy "Bro-" posiada własną broń i specjalny rodzaj ataku.
![]() |
Wystarczy chwila zastanowienia i strategia sama przychodzi do głowy, więc tragedii nie ma. Nim przejdę do podsumowania dodam parę słów o trybie sieciowym, w którym możemy grać ze znajomymi. No, tutaj sytuacja zmienia się o 180 stopni. Rozgrywka daje wtedy radość i dużo śmiechu, lecz jeśli zechcecie zagrać solo, to się lepiej zastanówcie.
Recenzja Styx: Shards of Darkness (PC)
![]() |
![]() |
Wiesz, że grając stopami nie dostaniesz osiągnięcia? |
Jest dobrze, ale...
Recenzja Sleeping Dogs (PC)
![]() |
![]() |
A jak zdobywamy auta? Możemy je oczywiście kupić. Samochody, które mamy do dyspozycji nie są licencjonowane, przez co będą jedynie przypominać swoje pierwowzory. Zanim przejdę do rozgrywki, parę słów o modelu jazdy i przesiadaniu się między autami. System prowadzania jest arkaidowy (zręcznościowy), więc można zaszaleć bez najmniejszego problemu, nawet jeśli jeździ się jak łamaga.
![]() |
To prawda, że daleko im do Tekkena czy Mortala, ale widać, że twórcy mocno się inspirowali tego typu klimatami. Warto jeszcze dodać, że w czasie potyczek możemy wykorzystać elementy otoczenia do całkowitego unieszkodliwienia przeciwników. Dzięki temu dostajemy bonus do ataku. Początkowo bijemy się ze zwykłymi pachołkami, lecz potem dochodzą "tarany", czyli coś ala sumo. Trochę jest z nimi zachodu, bo nie można ich za bardzo schwytać, aby powalić na ziemię, ale na szczęście da się z nimi uporać, gdy się wie jak. Generalnie walka wręcz nie jest trudna, może z paroma wyjątkami. Jednak nie było misji, która zatrzymałaby mnie na dłużej.
A teraz przejdźmy do drugiej części, czyli strzelanin. Są one dość rzadkie i gnata, bądź karabin zdobywamy lub dostajemy przed samą potyczką. Musicie wiedzieć, że w grze jest domyślnie ustawione wspomaganie w celowaniu (nawet gdy gramy na klawiaturze z myszką). A jak wygląda taka wymiana ognia w praktyce? No tu nie ma żadnych rewelacji, bo ukrywamy się za osłonami i czekamy na dogodny moment, aby pozbyć się wroga.
Czy warto kupić Sleeping Dogs? Mimo swoich lat, gra wciąż dobrze wygląda. Ma naprawdę dobry klimat, jak i fabułę z wyrazistymi bohaterami. Protagonista nie jest jednoosobową armią, która pozbywa się wszystkiego na swojej drodze, a następnie opowiada jakiegoś suchara, jak gdyby nigdy nic. Przeżywa to co czuje i ma wątpliwości, innymi słowy jest to bohater z krwi i kości, a nie jakaś wydmuszka.
Recenzja Life is Strange (PC)
Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o Life is Strange, byłem sceptyczny. Pewnie się zastanawiacie (lub nie), dlaczego? W końcu gra okazała się sukcesem. Poważna, dobrze napisana, pokazująca życie takim, jakie jest. A jednak, gdy pojawiły się pierwsze informacje o Life is Strange, promowano ją jako kolejny interaktywny film, podobny do The Walking Dead. Moja reakcja? Puknąłem się w czoło.
Pierwsza myśl: nasze decyzje i tak nie będą miały większego znaczenia, a na dodatek sprzedają grę w odcinkach – każdy w cenie prawie pełnoprawnej produkcji.
Nadszedł rok 2015, a wraz z nim pierwsze recenzje. Jedne były pozytywne, inne… cóż, mniej pochlebne. Mimo to nie zdecydowałem się na zakup. Wszystko zmieniło się dopiero wtedy, gdy na Steamie udostępniono darmowy pierwszy epizod (tak, przyznaję, skusiła mnie "cebula alert"). Pomyślałem wtedy: „A co mi szkodzi? Zagram, w końcu dali za darmo.”
No i stało się coś, czego kompletnie się nie spodziewałem – Life is Strange mnie wciągnęło. Życie naprawdę bywa dziwne…
![]() |
Max, główna bohaterka, śni o zniszczeniu miasta. Na początku wydaje się, że to tylko zły sen, nic więcej. Jednak już chwilę później jesteśmy świadkami morderstwa dziewczyny, a wtedy ujawnia się niezwykła zdolność protagonistki. Max potrafi cofać czas. Co prawda tylko o kilka minut, ale to wystarcza, by uratować życie nieznajomej. Okazuje się, że tą osobą jest Chloe Price – dawna przyjaciółka Max z dzieciństwa.
Bohaterowie tej opowieści dzielą się na dwie grupy: tych ze złożoną osobowością oraz „statystów” – stereotypowych przedstawicieli szkolnych frakcji, takich jak nerdzi, sportowcy czy uzdolnieni outsiderzy. Podczas przechodzenia kampanii musiałem podejmować wiele trudnych decyzji, jak choćby wybór między skróceniem cierpienia przyjaciółki a pozwoleniem jej na dalsze życie w bólu. Tak, gra podejmuje temat eutanazji.
Ale to tylko jeden z wielu poruszanych wątków. Life is Strange mierzy się z problemami, które mogą spotkać każdego z nas – od przyjaźni, przez trudne relacje rodzinne, aż po moralne dylematy. Najważniejszym wyborem w grze okazuje się jednak ten końcowy: kogo poświęcimy? Chloe czy mieszkańców Arcadia Bay?
Przyznam, że długo się nad tym zastanawiałem. A może tylko tak mi się wydawało, bo już wcześniej wiedziałem, kogo wybiorę. Chloe zrobiła na mnie takie wrażenie w ciągu tych 8 godzin rozgrywki, że wiedziałem, po której stronie stanę w decydującym momencie.
Jednak na koniec nie mogłem nie zauważyć wad gry – animacje twarzy są momentami bardzo drętwe, co trochę wytrąca z immersji. Mimo to Life is Strange pozostaje wyjątkową produkcją. Jest świadectwem kunsztu autorów ze studia DONTNOD. To porywająca historia, która tak bardzo mnie pochłonęła, że nie zauważałem tych oczywistych niedociągnięć.
![]() |
Oprawa graficzna Life is Strange zachwyca. Całość wygląda, jakby ktoś malował poszczególne elementy otoczenia pędzlem. Delikatne, ciepłe barwy potęgują wrażenie złudnego spokoju, które idealnie współgra z klimatem gry. Ta malarska estetyka dodaje produkcji pewnej magii, czyniąc ją wizualnie unikatową.
Ścieżka dźwiękowa również zasługuje na szczególne wyróżnienie. Każdy utwór został dobrany z ogromnym wyczuciem, co sprawia, że przerywniki filmowe uderzają z jeszcze większą siłą. W tych momentach czułem coś nowego, świeżego – emocje, których wcześniej w grach nie doświadczyłem. To uczucie trudno opisać słowami. Trzeba to po prostu przeżyć, bo naprawdę warto.
![]() |
Rozgrywka w Life is Strange jest niezwykle prosta – wręcz jak konstrukcja cepa. W trakcie gry rozwiązujemy łatwe zagadki, które opierają się głównie na użyciu kilku przedmiotów oraz mechanice cofania się w czasie. Co ciekawe (a może nawet trochę absurdalne), mimo dużej popularności LiS, gra nie doczekała się oficjalnego spolszczenia.
Tłumaczenie dialogów i fabuły „na bieżąco” może być dla niektórych graczy większym wyzwaniem niż samo rozwiązywanie łamigłówek.
![]() |
Recenzja Mafia 2 (PC)
Coś się zaczyna, coś się kończy
Pełen charyzmy i opanowania człowiek, któremu się nie odmawia. W ciągu całej gry nie raz pokazuje, że jego wpływy sięgają dalej niż kogokolwiek innego. Moim zdaniem, potężniejszy niż "wszystkie trzy głowy rodzin" rządzących w mieście. Świadczy o tym to, co zrobił na samym końcu gry. Pomaga też Vito w dość trudnym dla niego okresie, nie napiszę w którym, bo byłby to spoiler. Ostatnim bohaterem jest Henry Tomasino, z pozoru przestępca jakich wielu. Zleca parę robót, które nie okazują się tak dochodowe jak obiecywał, ale nie o tu chodzi. Henry to bohater tragiczny, który jako jedyny działa w dobrej wierze, a przynajmniej takie sprawia wrażenie. W sumie natchnął mnie to kolejnej recenzji, ale to już niespodzianka. A może spróbujecie zgadnąć, o jaki tytuł chodzi?
Jednak nie trzyma to poziomu z Wolfenstein: The New Order. Przeciwnicy dobrze udają, że nie są tępi. Musicie wiedzieć, że gdy recenzenci piszą, że Npc są mało inteligentni to nie oznacza, że w tej konkretniej produkcji tak jest. Wszystkie boty są takie, a ci "bystrzejsi" jedynie lepiej udają, przez co poznajemy, że Si zostało dobrze zaprojektowane. W Mafii 2 jest z tym różnie. Z jednej strony przeciwnicy próbują działać razem (choć nieudolnie), nie pchają się pod lufę i umieją przeładować magazynek za osłoną. Ale są też sytuacje, gdy policja potrafi stracić zainteresowanie nami na moście i zaprzestać pościgu. Może zauważyliście, że Henry i Joe zwracają uwagę na czerwone światła? No właśnie, tylko oni, bo policja już nie. Jednak na stłuczki czy przekroczenie prędkości już tak, lecz jak pisałem wyżej traci szybko zainteresowanie i przestaje nas gonić, co nieraz mnie zaskoczyło. Odbieram to jako wadę, bo nie wymaga to od gracza nawet symbolicznego wysiłku i wykazania się umiejętnością prowadzenia auta. Tak też zachowują się pozostałe Npc.
Co z ciebie za kierowca?
Recenzja Gothic (PC)
![]() |
Ty
też za bardzo lubisz zwierzęta, co? Wiesz, oni krzywo na to patrzą. |
![]() |
W późniejszej części zorientujemy się, że bractwo czy raczej "świry z bagna", jak ich nazywają członkowie pozostałych obozów, próbują skontaktować się ze swoim bożkiem Śniącym. Nietrudno się domyśleć, że dobrze się to nie skończy i będziemy musieli się z Kruszakiem (tak bożka nazywają orkowie) rozprawić. Jednak nim to zrobimy, trzeba dołączyć do jednej z trzech frakcji. Zadania, które każą nam wykonać, to nic innego jak zanieś, przynieś, pozamiataj. Na naszej drodze staną też przyszli towarzysze podróży. Każdy z nich ma coś do powiedzenia o tym co dzieje się w koloni i jak do niej trafił. Wszystkie te postacie są wyraziste i zapadają w pamięć na długo. Pod tym względem Gothic bije większość nowych cRPG, jak np. Mass Effecta, bo o ich bohaterach szybko zapominamy.
![]() |
Dość często mówi się o dużym poziomie trudności Gothica. Kiedyś może zgodziłbym się, że gra jest trudna, ale dziś nie mogę tego potwierdzić. Jest łatwa, no chyba, że się rzucimy jak głupi na trolla lub innego orka. Tym co najbardziej różni Gothic od dzisiejszych produkcji jest liczba punktów doświadczenia, które zdobywamy. Same zdania nie wystarczą, musimy też zdobywać pkt. na mobkach. Dzięki temu poziom szybko się podnosi i możemy wykupywać potrzebne nam umiejętności posługiwania się bronią, a także zwiększamy naszą tężyznę, zwinność i manę. Przykładowo, zręczności i siły będzie uczyć nas Diego. W każdym obozie znajdziemy innych "trenerów", jednak trzeba pamiętać, że kosztuje to punkty i bryłki magicznej rudy.
Tak właśnie prezentuje się dziś Gothic. A teraz, kiedy wiecie już jak jest, a nie jak pamiętamy tę grę, pora odpowiedzieć na pytania. Czy Gothic dałby dziś radę? Bez odpowiednich poprawek nie. Tytuł ten to wzór, na którym zbudowano wiele cRPG, lecz uzupełniono je o istotne rzeczy, które kamuflują fakt, że tak naprawdę robimy za "chłopca na posyłki".
![]() |
No, nie oszukujmy się, blado. Liczba miejsc, które zwiedzamy jest ograniczona, a przechodząc między obozami odnajdziemy "parę ruin na krzyż", gdzie będą nas czekać jakieś mobki, a poza tym pustka. Innym ważnym elementem są punkty doświadczenia, które zdobywamy. Początkowo grałem tak jak w dzisiejszych tytułach, szedłem od zadania do zadania, co okazało się niewystarczające. Choć grę przeszedłem cztery razy, dopiero teraz "odkryłem", że warunkiem przyłączania się do którejś z frakcji jest posiadanie piątego poziomu.
Dzisiaj normą jest to, że wystarczy zrobić zadania główne, a poboczne misje są opcjonalne. W Gothic "misjami pobocznymi" są mobki ustawione tak, że słabo na nas reagują i możemy sobie spokojnie na nich expić. Oczywiście, czasem trafiamy na cieniostwora czy zębaczy, ale spokojnie, dają nam szansę na ucieczkę, więc nie są przeszkodą nie do przejścia. W grze panuje jedna, ale zasadnicza reguła: dopóki cię nie zabiją możesz iść naprzód. Tak więc, jeśli tylko zdołamy zwiać możemy dalej podróżować, tylko po co? Jeśli nie zadajemy wrogowi żadnych obrażeń lub zadamy jakieś śmieszne, to na pewno nie będziemy się turlać jak w Dark Souls, bo system walki nie jest aż tak giętki i dlatego nie ma potrzeby pchać się dalej.
![]() |
Dla porównania uruchomiłem sobie Fallout 4 i po raz drugi podszedłem do kampanii, tym razem ze wszystkimi DLC. Klimat gry mnie zalał jak jakieś tsunami, a muzyka zachwyciła! Byłem naprawdę zdziwiony, że wcześniej aż tak tego nie odczułem. Mogłem to wszystko zobaczyć dzięki myszce (no i usłyszeć przez dobre słuchawki, rzecz jasna). W Gothic tego brakuje, a szkoda, bo dzięki temu imersja byłaby znacznie większa.
![]() |
W Gothic sytuacja jest zgoła inna, choć na początku jest podobna. Opcjonalnie, bohaterowie niezależni zaprowadzą nas sami do określonego miejsca i jest tylko parę wyjątków, gdy po raz pierwszy idziemy do obozu na bagnie lub do Nowego Obozu. Nasi zleceniodawcy informują nas najczęściej, gdzie mamy się udać i jeśli ich tylko pilnie słuchamy, na pewno trafimy na miejsce. Inną formą pomagania są postacie niezależne, które "przypadkiem" stoją na skraju lasu, bądź na obrzeżu terenów orków i chętnie ostrzegają nas, że jest tam niebezpiecznie.
Czyli idąc tam, jesteśmy świadomi niebezpieczeństwa i możemy te przestrogi uznać za łagodną wersję "ściany" wstawianą dziś po to, aby gracz szybko się nie zniechęcił i nie porzucił gry. Na szczęście są to tylko sygnały, a nie nachalne bariery. Idziesz tam, gdzie chcesz, a to, że nie przetrwasz, to już inna para kaloszy.
![]() |
Nie chcę psuć zabawy tym, którzy nie grali (czyli początkującym graczom) i nie rozpisuję się o ciekawych zwrotach akcji, których jest w kampanii kilka. Sprawiają one, że powrót do gry nawet po raz enty wciąż jest przyjemny. Dzięki faktowi, że Gothic cieszy się wielką popularnością mamy wiele modyfikacji. Polecam gorąco mod Edycja rozszerzona. Kiedy ją sobie zainstalujecie, to odblokują się wszystkie rzeczy, których twórcy nie zdołali dodać, a które zostały w kodzie źródłowym. Gdyby Piranha Bytes zmieniła część tych elementów, to gra przyjęłaby się dobrze również dzisiaj. A nie, czekajcie, przecież oni cały czas robią tę samą grę! Seria: Risen, a teraz Elex.





































