Recenzja Mafia 2

Skąd się wzięła mafia? Jest wiele teorii na ten temat, jedna z nich mówi o okupacji Włoch przez Francje, gdzie na jednym z wesel panna młoda zostaje zgwałcona przez francuskiego żołnierza. Przelało to czarę goryczy i ludność cywilna ruszyła do walki, krzycząc córka (łac. filia); ze słowa tego później miało się wziąć słowo mafia (z wł. maffia)

Są gry na jeden raz, ale istnieją takie, które można przechodzić wielokrotnie i zawsze się przy nich dobrze bawić. Do tego typu produkcji możemy zaliczyć Mafie 2 wydaną przez 2K Games. Jest to jedna z lepszych gier gangsterskich w jaką kiedykolwiek miałem okazję zagrać.

Złożę Ci ofertę nie do odrzucenia

W Mafii 2 wcielamy się w młodego Włocha Vito Scaletta. Pochodzi on z biednej rodzinny, która przybyła do Stanów wraz innymi uchodźcami z ogarniętej wojną Europy. Początkowo miał to być "amerykański sen", jednak po przybyciu do nowego domu w Empire Bay wszystko okazało się całkiem inne. Vito wraz ze swoim przyjacielem Joe zajmują się drobnymi kradzieżami. Po jednej z nieudanych akcji młody Scaletta trafia do paki. W tym czasie wojsku są potrzebni ludzie znający włoski i przez to odsiadka szybko zmienia się w służbę wojskową. Zaczynam za bardzo streszczać fabułę gry, w której celem jest zdobyć jak najwyższą pozycje w " mafijnej rodzinie ".


Coś się zaczyna, coś się kończy    

Właściwą część gry zaczynamy, w czasie krótkiej misji na Sycylii, gdzie uczymy się sterować i walczyć protagonistą. Twórcy Mafii 2 dość swobodnie podeszli do przedstawianej w grze historii. Prawdą jest, że w momencie wyzwalania Italii przez USA pomagała im w tym mafia. W samej grze pojawia się nawet jedna prawdziwa postać historyczna: Calogero Vizzini, którego poznamy jako Don Calo. Jego udział w wyzwoleniu był dość wątpliwy i prawdopodobnie to on wymyślił tę bajeczkę na swoje potrzeby. Inną pomyłką, którą nas uraczono, to opcjonalne zbieranie magazynu Playboy przez całą grę. Paradoks polega na tym, że akcja gry zaczyna się w 1944 r., a czasopismo zaczęto wydawać dopiero w latach 50-tych. Ostatnim problematycznym elementem, który rzuca się oczy, chciałem powiedzieć w uszy, to muzyka w drugiej połowie kampanii. Mamy rok 1951 r., a w radiu, które jest mocno wzorowane na tych z serii GTA, słychać największe przeboje rockowe, które będą mieć premierę dopiero w 1958 r. Nie zabrakło też plakatów propagandowych, choć wydaje mi się, że dobrze je dobrano.



Może zabawimy się w dom? Ty będziesz drzwiami, a ja będę pukał

Przyznam się, że Mafia 2 to jedna z moich ulubionych gier. Dziś skończyłem ją po raz szósty i wbiłem 87 godzin gry na steam. Pomimo tego, że ten tytuł ma już na karku 8 lat, wciąż ładnie się prezentuje. Miasto czaruję swoim urokiem i nawiązuje bardzo do Newego Yorku z tamtego czasu. A światła zarówno w dzień jak i w nocy, ach, są cudne i pozwalają za każdym razem wyłapywać dobre ujęcia do robienia "fotek". Jedynie modele postaci trącą nieco myszką. Na szczęście aktorzy, którzy użyczyli im swych głosów nadrabiają tę "małą dolegliwość".  Same miasto jest wielkie, piękne i puste. Wielka szkoda, bo Miafia 2 miała być "piaskownicą", lecz zrezygnowano z tego i jedynie pozostawiono pewne elementy: warsztaty samochodowe, sklepy i złomowisko Bruskiego. To czego nie ruszono, to świetna fabuła, poważna, bez żadnych checheszków rodem z Saints Row czy Gta V. Klimat gry wylewa się z każdej strony, między innymi dzięki świetnemu soundtrackowi, bardzo dobrze odtworzonym wnętrzom poszczególnych miejscówek i wspomnianemu wcześniej Empire Bay.

Masz we mnie przyjaciela

W ciągu całej przygody trafiłem na niezwykle barwnych bohaterów, zarówno pierwszoplanowych, jak i tych epizodycznych, pokazujących się od czasu do czasu. Wszyscy oni kierują się swoimi osobistymi pobudkami i można ich zrozumieć (mimo tego, że są gangsterami). Wspomnę tylko o tych, którzy moim zdaniem są najważniejsi. Na pierwszym miejscu musi być nie kto inny, jak tylko Joe Barbaro. Od samego początku jest nieodłącznym towarzyszem Vito. Stara się jak może, lecz właśnie przez niego są wszystkie kłopoty, z którymi trzeba będzie się uporać. Joe postrzegamy jako wesołka, jednak jest to trochę krzywdzące stwierdzenie, bo potrafi też zaskoczyć nas czymś więcej. W sumie to bardzo złożona postać, którą każdy zapewne zapamięta z innego powodu. Kolejnym ważnym bohaterem jest Leo Galante, doradca Don Vinciego. 

Pełen charyzmy i opanowania człowiek, któremu się nie odmawia. W ciągu całej gry nie raz pokazuje, że jego wpływy sięgają dalej niż kogokolwiek innego. Moim zdaniem, potężniejszy niż "wszystkie trzy głowy rodzin" rządzących w mieście. Świadczy o tym to, co zrobił na samym końcu gry. Pomaga też Vito w dość trudnym dla niego okresie, nie napiszę w którym, bo byłby to spoiler. Ostatnim bohaterem jest Henry Tomasino, z pozoru przestępca jakich wielu. Zleca parę robót, które nie okazują się tak dochodowe jak obiecywał, ale nie o tu chodzi. Henry to bohater tragiczny, który jako jedyny działa w dobrej wierze, a przynajmniej takie sprawia wrażenie. W sumie natchnął mnie to kolejnej recenzji, ale to już niespodzianka. A może spróbujecie zgadnąć, o jaki tytuł chodzi?

You shot like my sister

Teraz przyjrzyjmy się samej rozgrywce. Pierwsze skojarzenie to Call of Duty. Strzelamy zza osłony, a życie regeneruje się automatycznie. Jedyny wyjątek, to sytuacja gdy system uznaje, że walka nie  została jeszcze skończona. Działo się tak, gdy musiałem toczyć bójki na pięści, a skoro już o nich mowa to poświęćmy im parę słów. Są one proste, banalne i szablonowe. W czasie  krótkich pojedynków mamy do dyspozycji: silny, szybki cios i blok. Walka ogranicza się do obserwacji przeciwnika i gdy tylko głowa zacznie mu się mocniej kiwać trzeba przejść do ostatecznego rozwiązania. Dodam jeszcze parę słów o broni palnej, w Mafii 2 mamy dość spory wybór broni palnej, ale słabo się ją odczuwa. Nie jest to tragedia, bo można spokojnie zauważyć różnice między thompson 1928, a pistoletem maszynowym MP 40. 

Jednak nie trzyma to poziomu z Wolfenstein: The New Order. Przeciwnicy dobrze udają, że nie są tępi. Musicie wiedzieć, że gdy recenzenci piszą, że Npc są mało inteligentni to nie oznacza, że w tej konkretniej produkcji tak jest. Wszystkie boty są takie, a ci "bystrzejsi" jedynie lepiej udają, przez co poznajemy, że Si zostało dobrze zaprojektowane. W Mafii 2 jest z tym różnie. Z jednej strony przeciwnicy próbują działać razem (choć nieudolnie),  nie pchają się pod lufę i umieją przeładować magazynek za osłoną. Ale są też sytuacje, gdy policja potrafi stracić zainteresowanie nami na moście i zaprzestać pościgu. Może zauważyliście, że Henry i Joe zwracają uwagę na czerwone światła? No właśnie, tylko oni, bo policja już nie. Jednak na stłuczki czy przekroczenie prędkości już tak, lecz jak pisałem wyżej traci szybko zainteresowanie i  przestaje nas gonić, co nieraz mnie zaskoczyło. Odbieram to jako wadę, bo nie wymaga to od gracza nawet symbolicznego wysiłku i wykazania się umiejętnością prowadzenia auta. Tak też zachowują się pozostałe Npc.


Co z ciebie za kierowca?       

W ciągu całej kampanii sporo czasu spędzimy za kierownicą. Autorzy 2K Czech / Illusion Softworks zastosowali dwa modele jazdy: zręcznościowy i realistyczny. Ten pierwszy jest dobry. Ma to co powinien i nic więcej, natomiast ten drugi, to jakaś tragedia. Grając padem (gdy kierowałem autem), cały czas się ślizgałem tak, jakby ulice pokryto lodem. Odradzam tego każdemu, kto nie jest masochistą. Podobnie jak w Gta, w Mafii 2 też mamy Gps, który pokazuje, gdzie trzeba dojechać. Z jednej strony dobrze, ale ponieważ wskazuje on najkrótsze trasy, przez cały czas widzimy te same ulice. Polecam nadłożyć trochę drogi, by trafić do ciekawych miejsc. Dość często zmieniałem auta, lecz wszystkie prowadziło się tak, jakbym ciągle wsiadał do tego samego modelu.

Czy warto kupić Mafie 2? Jasne, że tak! Fabuła gry nie jest czarno biała, posiada swoje odcienie szarości, a także porusza trudne tematy, jak np. przemoc w rodzinie. Pokazany w grze świat jest bardzo prawdziwy i widać, że twórcy odrobili lekcję. Sam finał jest mocny i ... zostawmy pewne niedopowiedzenie. Napiszę: bardzo dobry, robiący solidne wrażenie i dający do myślenia, lecz sami musicie dojść i zobaczyć co tam się stało, bo warto!   

Jaka jest wasza ulubiona gra gangsterska? No i czy zgadzacie się z moją opinią? A może warto coś dodać? Piszcie i komentujcie na blogu, jestem ciekaw waszych opinii :)

Nie zapomnijcie napisać i dać lajka. Pozytywnej energii nigdy za wiele!!!   
Udostępnij:

2 komentarze:

  1. Piotrek, zaczęłam się zastanawiać, czy Ty grasz dla rozgrywki czy dla pięknych krajobrazów/pięknego otoczenia/klimatu gry? Często piszesz w swoich recenzjach o pięknej grafice, otoczeniu, obrazach, nawet o soundtracku. Te gry są mixem gier i dobrze zrobionych filmów? Co Ciebie w nich bardziej pociąga? Rozgrywka czy cała obudowa graficzno-muzyczno-fabularna?

    OdpowiedzUsuń
  2. Gram głównie dla samej fabuły. Muzyka czy piękne widoki mają znaczenie drugorzędne, ich jedynym zadaniem jest wzmocnić pozytywny odbiór danej gry.

    OdpowiedzUsuń

Translate

Czytelnicy

Wyświetlania