Moje Top Anime 2020 r.

Mieliśmy topkę gier to teraz czas na anime! Rok 2020 był naprawdę urodzajny jeśli chodzi o dobre kino i seriale. Niczego nie zabrakło. Lista będzie ciut spontaniczna, ale każda seria lub film pełnometrażowy jest wart obejrzenia. 

Miejsce pierwsze: 

Kimi no Suizou wo Tabetai dramat obyczajowy rozgrywający się w współczesnej Japonii. Opowiada o śmiertelnie chorej dziewczynie i o tym jak należy żyć. Brzmi to jak wyświechtany slogan na reklamie, ale coś w tym jest. Produkcja ta rozbawi, ale i wyciśnie łzy. Przygotujcie się na prawdziwą huśtawkę emocjonalną, a będzie to jazda bez wstrzymanki. Warto zauważyć, że oprócz głębokiej fabuły będzie można nacieszyć oczy niezwykle piękną oprawą graficzną. Prawdziwa uczta dla kinomaniaka.
 


Miejsce drugie: 

To musi być jakaś ironia lub zrządzenie losu, ale srebro zgarnął też dramat Kokoro ga Sakebitagatterunda. Tutaj mamy coś w rodzaju mini sagi ewentualnie filmu biograficznego, gdzie towarzyszmy protagonistą od najmłodszych lat do ich dorosłości. Tematem tego filmu są relację między ludzkie i to jak ludzie potrafią być okrutni. Stonowana opowieść rozwijająca się w swoim tempie. Oglądając Symfonie serca miałem wrażenie, że jest to interpretacja brzydkiego kaczątka, ew. jakaś metafora lub inspirowana tamtą bajką. Co nie mówić, zacny to film. 



Miejsce trzecie: 

Uzaki-chan wa Asobitai! Jak wyobrażacie sobie anime typu romans? Przypadkowe spotkanie, tradycyjne wpadnięcie na siebie. On pomaga jej wstać i podnosi jej rzeczy, przeprasza prze okazji za to co zrobił itp. Krok, po kroku, aż zaczyna się coś dziać. Tak można zacząć większość shojo. W tej serii jest całkiem inaczej! Nie dość, że wywołała spory skandal przez cycatą "lolitę" Hane – chan studentkę to jeszcze samo podejście do podrywu. Nie wiem, kto tak to robi, ale humoru nie brakuję. Mało tego osoba pisząca fabułę jest mistrzem dwuznacznych tekstów. Złoto, po prostu złoto. 


Miejsce czwarte: 

Koe no Katachi trochę okruchy życia, ciut dramaturgii i w końcu komedii. Pełny gorący kociołek. W którym jest sporo smaków. Często wspominam, że rodzice w anime, często są nieobecni. Tutaj mamy natomiast wyjątkowo zaangażowanego ojca. Akcja rozgrywa się w przeszłości i teraźniejszości. Odniosłem wrażenie, że to zderzenie jest intrygującą kombinacją tworzącą spójną całość. 


Miejsce piąte: 

Tonikaku Kawaii zajęło ostatnie miejsce, co nie znaczy, że jest najgorsze. Lekka i przyjemna seria. Zaryzykowałbym i nazwałbym to współczesną baśnią. Niezwykle piękną i taką prawdziwą. Nie przeczę, że jest trochę niedociągnięć przez które nie do końca trzyma się realiów w których się rozgrywa. Mimo to widać, ile włożono serca, aby zachwycała i dała to co w takich produkcjach ważne, uśmiech. W dzisiejszych trudnych czasach potrzebujemy chwili wytchnienia. Jestem przekonany, że na pewno to dostaniecie.    


Ok., ludziska tak wyglądał mój rok pod kątem anime i gier, o których wcześniej pisałem. Jeśli chcecie zobaczyć jak się to miało w poprzednich latach to kliknijcie tu: 2019. Osobiście uważam, że sporo dobrego mnie spotkało jako otaku i neda gamingowego. Zachęcam was podobnie jak przy mojej topce gier 2020 do podzielenia się waszymi ulubionymi seriami z minionego roku. 

 

 

  

Udostępnij:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Translate

Czytelnicy

Wyświetlania