• Recenzje

    Tutaj znajdziecie posty dotyczące w których omawiam wszelakie gry wideo

  • Manga i anime

    Jeśli chesz obejrzevć fajne anime i przeczytać interesującą mangę to zajrzyj tutaj

  • Filmy i seriale

    Warto czasem zrobić sobie przerwę na dobre kino. W tym dziale opisuje swoje wrażenia z produkcji, które miałenm okazję obejrzeć

  • Publicystyka

    Warto się czasem zastanowić nad róznymi tematami, czy to gier, a może jeszcze innymi w tym miejscu znajdziecie do jakich wniosków doszedłem

Recenzja Total War Warhammer (PC)

Za małolata grałem w Heroes of Might and Magic III i zastanawiałem się wtedy czy kiedykolwiek jeszcze wyjdzie podobna gra, ale z bardziej dynamicznymi bitwami. Doczekałem się tego w Total War Warhammer!

Seria Total War sięga aż 2000 r. i od tego czasu zachwyca swoim rozmachem, a niekiedy tępym Si. Nie będę owijał w bawełnę, jest to moje pierwsze zderzenie z tą serią. Możecie się zastawiać czemu dopiero z tą częścią? Odpowiedz tkwi w podtytule tej odsłony, a mowa tu oczywiście o uniwersum Warhammera. Co prawda bardziej widziałbym tu rpg, ale strategia też się świetnie sprawdza. Tyle co do wstępu, przejdźmy do samej produkcji.



Jeden człowiek odmienił los wielu setek

Zacznijmy tym razem nie od fabuły, a od tego co przedstawia nam menu, z którego wybieramy kampanie, a potem frakcje. Studio Creative Assembly pokazuje nam co możemy ponownie kupić. Widać tu pazerność wydawcy, który powiela przykre trendy z branży. Na szczęście część rzeczy, które wycieli, oddali jako "darmowe dlc". W ramach tych rozszerzeń dostajemy legendarnych lordów do ras z podstawki. Szkoda tylko, że nie nagrali wstępów do nich. No, dość narzekania, czas rozłożyć tę maszynkę na części. Niezależnie na co się zdecydujemy, czy to na wampiry, czy na krasnoludy, czy też na inne stronnictwo, zawsze usłyszmy tego samego narratora, który będzie naszym doradcą. W tę rolę wcielił się nie kto inny, tylko Tomasz Marzecki, znany z roli nekromanty Xardasa z serii gier Gothic. Dzięki temu nabrałem jeszcze większej chęci do dalszej gry. W grze zdecydowano się na dziwną formę tłumaczenia, a mianowicie wypowiedzi narratora i wszystkie teksty, które będziemy czytać, a będzie tego dużo, są w języku polskim. Natomiast nasi lordowie i bohaterowie mówią po angielsku.

War Has Changed

Świat Warhammera jest podzielony na prowincje, a naszym celem jest opanowanie ich wszystkich. Tak można z grubsza opisać cel gry. Jednak tak do końca nie jest. Każda frakcja stara się zdobyć coś innego. Zależnie od wytycznych będziemy mieć inne cele dla krótkiej kampanii, a inne dla pełnej. Różnica polega głównie na tym, że musimy pokonać więcej ugrupowań. Przykładowo celem frakcji Chaos (dokupiłem to dlc) jest zniszczenie zarówno Imperium, Krasnoludów, i Bretonnii. No i oczywiście trzeba "odwiedzić" 15 osad. Warto zagrać najpierw tą frakcją z tego też powodu, że najłatwiej się nimi gra. Zacznijmy wszystko od początku.


Do trzech razy sztuka!

Wróćmy do menu, z którego wybieramy frakcje. Pod wstępnym opisem każdej frakcji możemy przeczytać, czy początek gry będzie łatwy, normalny lub trudny. Fajnie, że to dali, bo dzięki temu łatwiej zdecydować się na rasę. Dodam tu, że wyłapałem jeden wyjątek. Chaos, zgodnie z opisem, powinien mieć poziom trudny na początku, a jest całkiem inaczej.

Gdy wybrałem wampiry do pierwszej kampanii, przeszedłem wstępny samouczek dotyczący sterownia oddziałami i kamerą. Rzecz jasna nie będę streszczał tu wszystkiego, bo jest tego za dużo i generalnie mija się to z celem. Odniosę się tylko do tego, co w moim odczuciu było ważne. W każdej prowincji mamy średnio trzy miasta, które musimy zdobyć, czy to siłą, czy poprzez odpowiednią dyplomację. Gdy tylko się z tym uporamy będziemy mogli wydać zarządzenie, a jest to o tyle istotne, że możemy w ten sposób zwiększyć nasze dochody lub zmniejszyć niezadowolenie mieszkańców. Kolejnym elementem są zadania fabularne, które można wypełniać w dowolnej chwili. Warto o tym wiedzieć, choć nasz doradca nic o tym nie mówi. Przez tę niewiedzę zaatakowałem niepotrzebnie zamek Templehof. No cóż, mądry Polak po szkodzie. 

Na początku lepiej zająć się dyplomacją i nie pchać się do bitki. No, a jeśli o walce mowa, wspomnę o niej co nieco. Bitwy mogą być naprawdę wielkie i wymagające. Gdy tylko dowiedziałem się o możliwości używania map taktycznych, bardzo się ucieszyłem, bo rozgrywka zaczęła przypominać partię szachów. Poszczególne kombinacje i manewry  były widoczne jak na dłoni. Oczywiście, jak już wydaliśmy rozkazy, mogliśmy wrócić do normalnego widoku i obserwować przemarsz, a ten trwał i trwał, i trwał, ok koniec żartów. W panelu, w górnym prawym rogu, można wyregulować szybkość potyczki, dzięki czemu przyśpieszamy mniej interesujące etapy. Dla początkujących (jak ja) polecam Chaos z tego prostego powodu, że walki kończące się pyrrusowym zwycięstwem są rzadkie. Częściej mamy zdecydowaną wygraną lub przegraną. Na pozór wydawać się może to zwykłym farmieniem, ale tak naprawdę uczymy się w prostych bitwach zarządzaniem naszymi wojskami.


Co słychać w wielkim świecie? Chińczyki trzymają się mocno.

Kolejnym istotnym elementem jest dyplomacja, którą możemy prowadzić z innymi królestwami. Zależnie od tego kim gramy możemy mieć zawartych kilka paktów. Najczęściej dotyczą one handlu lub nieagresji. Na poziomie normalnym przeciwnicy nie są zbyt skłoni atakować i dość szybko zawierają pokój jak w Sid Meier's Civilization V. Najczęściej grałem krasnoludami i wraz z rozrostem królestwa, i wcielaniem do niego ziem innych krasnoludzkich lordów, zawierałem pakty militarne. Nasi "sojusznicy" co najwyżej wypowiadali "wojnę na siedząco", czyli zostawili nas samych sobie. Oczywiście, my możemy postąpić tak samo. Dziwnym trafem o pomoc prosiły zawsze te frakcje, które znajdowały się na drugim końcu mapy świata. No, ciut przesadziłem, ale na tyle były daleko, że aby do nich dojść brakowało tur. Hmm, co mówicie? Nie powiedziałem, że na mapie kampanii poruszamy się turowo? Bardzo mi przykro, poprawię się na przyszłość.



Many, Many, Many

Kolejnym istotnym elementem w Totalnej Wojnie jest ekonomia i tu znowu Chaos się kłania. Tej frakcji funduszy nie brakuje. Biorą co chcą, aż dziw, że nie wykupili wszystkich. Dzięki odpowiedniemu przyrostowi ludności i waluty w każdej frakcji możemy rozwijać prowincje. Tutaj nie zauważyłem niczego nadzwyczajnego. Wraz z rozwojem miast czułem, że czegoś mi tu brak, a był to brak budynków, które mogłyby stać na zewnątrz grodu. Czułem dyskomfort, gdy rozwój miasta przedstawiany był jedynie w postaci schematycznego drzewka rozwoju. Dla porównania, w Bitwie o Śródziemie można tworzyć budynki wokół centralnego punktu naszej bazy. I wtedy czuję się satysfakcję gdy się tak krok po kroku rozbija twierdzę przeciwnika.
Na szczęście oblężenia w Warhammerze trzymały poziom, choć dość łatwo można było się pogubić, bo oddziały zlewały się i nie wiadomo było, co który oddział robi.


I'm coming Aragorn!

Nim przejdziemy do samego podsumowania tej recenzji, co nieco o lordach i bohaterach.
W naszych miastach możemy rekrutować jednostki specjalne. Są to wspomniani lordowie i bohaterowie. Ci pierwsi to jednoosobowe armie mogące spokojnie wygrać z oddziałem przeciwnika. W czasie przechodzenia gry  zdobywają oni punkty doświadczenia, które pozwalają im pozyskiwać specjalne umiejętności. Dzięki nim są jeszcze bardziej skuteczni w walce, a do tego dostają itemy potęgujące ich siłę. Możemy wysłać ich do walki samotnie lub przydzielać im jednostki, lecz nim się one zrekrutują minie parę tur. Gdy tak robiłem grając krwiopijcami było ok, jednak w przypadku Imperium sytuacja była znacznie mniej komfortowa. Na ich ziemiach Dzieci chaosu (frakcja nie grywalna)  mogły zaatakować nim udało nam się zakończyć rekrutację. Szpiegów, znaczy się bohaterów, mamy możliwość wysyłać do stolic tych prowincji, które planujemy zaatakować. Zadaniem ich będzie pogorszać sytuację miasta, a mogą być to: straty w rozwoju budynków, podjudzanie ludu, czy spowolnienie armii.

Czy warto zagrać w Total War Warhammer? Gra ma dość duży próg wejścia i moim zdaniem nie warto sięgać po nią, jeśli miałaby to być pierwsza strategia w życiu. Lepiej najpierw zapoznać się z innymi tytułami, jak np. z Cywilizacją, aby później lepiej rozgryźć tę grę. Nie zrozumcie mnie źle, jest to dobra produkcja dająca sporo radochy, lecz jest ciut zawiła. Liczne zasady, jak i kilka paneli, które wyrzucają z siebie wiele informacji, mogą spowodować zamieszanie z poplątaniem, a porady narratora, które niekiedy mogą nam wyjść bokiem, wprowadzają bałagan do rozgrywki. Moja ostateczna ocena to 8/10.     
Share:

Recenzja Mad Max (PC)

Szaleństwo niejedno ma imię, przybiera różne postacie, chociażby szalonego zbieracza złomu...

Potrzebuję samochodu...
W rozpoczynającym się roku zacznijmy od w miarę młodego tytułu Mad Max, który został wydany na konsole 7. i 8. generacji, a także na Pc. Wydawcą gry jest oczywiście Warner Bros Interactive Entertainment. Na początek nakreślę z czym będziemy mieć do czynienia. Zacznijmy od tego, że mamy tu mozaikę najróżniejszych mechanik z innych produkcji. Spośród nich walki mają najwięcej świeżości. W czasie bijatyk będziemy najczęściej bić się na pięści jak rasowy "Batman", lecz to nie wszystko. 

Autorzy wprowadzili dodatkowo pewne urozmaicenie w postaci białej broni, którą też będziemy używać. Rzadko, ale jednak za sprawą Maxa sięgniemy też po broń palną. Jest też druga arena walk na pustkowiach, tam moi drodzy będzie dominował Magnum Opus. Tak nazywa Max swój samochód, w którym przemieszcza się i toczy potyczki z licznymi przeciwnikami. Gdy zaczniemy podróżować po pustkowiach, pierwsze co nam się rzuci w oczy to straszaki, które spełniają kilka funkcji. 

Pierwszą z nich jest oznaczenie wpływów Scrotusa. Drugim ich zadaniem jest podwyższanie poziomu zagrożenia w danym regionie przez wyżej wymienionego, a dokładnie przez jego ludzi. Dalej możemy trafić na garnizony, które trzeba wyczyścić jak w Far cry 3. Gdy tylko to zrobimy, dana baza zostanie automatycznie zasiedlona przez sojuszników. Tak z grubsza prezentuje się gra. Spokojnie zaraz rozwinę wszystko ze szczegółami.


Na drodze gniewu!
Zacznijmy więc zgodnie z tradycją od fabuły. Tytułowy Szalony Max szuka spokoju i to pokrywa się z treścią ostatniego filmu o nim. Jednakże sama gra nie jest oparta na żadnym z filmów o Maxie, a jedynie luźno do nich nawiązuje. Głównym antagonistą w grze jest nie kto inny, jak syn Nieśmiertelnego Joe, no i tu się kończą powiązania z ostatnim filmem. Zdaję sobie sprawę, że to dość spory skrót, lecz gdybym dodał więcej to dowiedzielibyście się wszystkich najważniejszych faktów z kampanii, a dużo to ich tam nie ma.

Idź w stronę słońca. 
Skupmy się więc na rozgrywce, bo na niej cała produkcja stoi. Świat po którym będziemy jeździć podzielony jest na sektory. W każdym z nich rządzi inna frakcja, no nie do końca jest to prawda, bo jest kilka obszarów, które są neutralne. Na początku gry spotykamy Chuma, który jest mechanikiem samochodowym. Dla tych co nie mieli wcześniej styczności ze światem Mad Maxa dodam, że panuje tam kult samochodów i jest to swojego rodzaju religia. W oczach Chuma główny bohater jest wybrańcem, którego nazywa świętym. W czasie gry samochód nasz ulega licznym zniszczeniom w walkach i wtedy gdy w czasie jazdy spadamy na niżej położony obszar. 

Aby naprawić auto musimy się zatrzymać, ale wtedy jesteśmy narażeni na atak jednego z patroli z Czarnego Miasta. Brzmi znajomo?, a powinno! Far Cry 3 znowu się kłania. Zapomniałbym dodać, że straszaki warto niszczyć i nie w celu o jakim pisałem wyżej, ale po to aby odblokowywać ulepszenia do naszej bryki. W grze mamy też zapożyczenia od rpgów, a są to wspomniane perki. Dotyczy to nie tylko Magnum Opus, ale i samego Maxa. Samochód można tuningować za wewnętrzną walutę, czyli za złom, który zbieramy w obozach wrogów, ale i w specjalnych obszarach zwanymi "Miejscami poszukiwań".

Niestety, aby odblokować pozostałe upgrade'y musimy wykonywać przymusowe zadania i zmniejszać poziom zagrożenia. Sytuacja ma się tak samo z Maxem, ale z tą różnicą, że aby odblokować jego pasywne umiejętności musimy zbierać żetony, które zdobywamy za wyzwania. Gdy tylko to zrobimy odnajdujemy Griffa, a jest to tajemniczy jegomość, który pojawia się randomowo na mapie świata. Mówiłem już, że świat kręci się wokół samochodów, to teraz parę słów o modelu jazdy. W Mad Maxsie mamy do bólu zręcznościowy model jazdy. Niestety jadąc nie możemy się przewrócić nawet gdybyśmy się bardzo starali to zrobić, bo samochód cały czas zaprzecza prawom fizyki. 

Teren, po którym będziemy jeździć przez większość gry, czyli 99% czasu, to otwarte przestrzenie. Jak dla mnie to duży plus, bo możemy trzymać cały czas nogę na gazie. W warsztacie będziemy mogli między innymi dodać sobie nitro i ulepszyć silniki: na początku v6, a potem v8. No i będzie też możliwa zmiana podwozia, opon itp. co odczuwalnie zmieni na lepsze wrażenia z jazdy. Niestety, muszę włożyć łyżkę dziegciu do tej beczki miodu. W czasie kampanii odbędziemy kilka wyścigów, lecz tylko jeden z nich zapadnie wam w pamięć! Odbędzie się on w Czarnym mieście, gdzie wytyczono tradycyjną trasę! A co w tym niezwykłego?, a to że jest wąska i to bardzo. Ten etap napsuje nam dużo krwi.


Hej ho, hej ho, do skupu, by się szło.   
A teraz co nieco, o obozach wroga. Czy będzie trudne je znaleźć? A co z obroną takiej bazy? Wszystko po kolei, gdy tylko znajdziemy się w pobliżu terenu wroga włączy się obrona przedpola, a będą to między innymi snajperzy, wieżyczki z pociskami i miotacz ognia, który zablokuje wejście. No tak, zapomniałem napisać jaką broń ma zamontowany samochód. Pierwszym i najczęściej używanym przeze mnie był harpun. 

Co słyszę?, Just Cuse 3? Macie rację dokładnie tak jest. Dzięki tej broni niszczymy wieżyczki lub bramy o słabej konstrukcji. Ostrze broni wbija się w dany obiekt a następnie trzeba odjechać w spiskiem opon, aby go wyrwać. Jeśli się nam to uda, przechodzimy do walki pieszej wewnątrz obozu, ale jeśli nie wyrobimy się w czasie i pasek alarmu się zapełni, obrońcy dostaną bonus do siły. Sytuacja może być jeszcze inna, gdy zajedziemy od tyłu garnizonu i znajdziemy tajne przejście.

W ciągu całej gry nie spotkamy żadnych potworów, jedynie ludzi, którzy będą się rozróżnić wyglądem i umiejętnościami, ale jest to mniejszość. Co niektórzy przeciwnicy będą wpadać w szał i wtedy należy zrobić unik, choć są i wyjątki. Już pędzę z wyjaśnieniami. Mad Max w czasie walki sam może wejść w tryb berserka jeśli tylko dokona odpowiedniej serii ciosów. Gdy tylko to się stanie, możemy zignorować szał wrogów i dać im przysłowiowo po buzi. Jednak nie oszukujmy się, cała walka sprowadza się do wypatrywania ostrzeżenia w postaci litery "Y", tak grałem na padzie od xboxa. 

Obóz zdobywany, gdy tylko zniszczymy cysterny z benzyną lub pokonamy obrońców. Obozy dzielą się ze względu na poziomy trudności i w skali opisywanej liczbą czaszek, mogą mieć ich najwyżej pięć. No i tu przeżyłem rozczarowanie, największe i z pozoru najtrudniejsze miejsca nie stanowiły żadnego wyzwania. Co prawda w miejscach tych "na pocieszenie" był Ogar czyli boss, ale no cóż powiedzieć, zwykły worek do bicia to był. Wystarczyło tylko zrobić unik po jego szarży, szybko doskoczyć do niego i zacząć boksowanie.


Zadanie o tak! O nie, warunek konieczny... Żal z wodorostem!     
Przejdźmy teraz do największej bolączki Mad Maxa. Grindowanie, czyli powtarzanie tej samej czynności w celu uzyskania pożądanych rzeczy. Prawdziwa zmora w tej produkcji. Gra powinna oferować przynajmniej minimalny ekwipunek, który pozwoli przejść płynie kampanię dla jednego gracza. Pierwszy raz odczułem to, gdy musiałem zdobyć szpon, czyli harpun. W tym celu trzeba było zniszczyć konwój. Boleśnie odczułem różnice i fakt, że zrobiłem wszystkie zadania łączenie z pobocznymi i nic to nie dało. Avalanche Studio wyraźnie dało do zrozumienia, że musimy zapoznać się ze wszystkimi atrakcjami i wymaksować nasz samochód ile się da.

W takiej sytuacji zacząłem sprawdzać, co muszę odblokować, a gdy to zrobiłem, to oblano mnie wiadrem zimnej wody i to po raz drugi. Po przedostaniu się do sektorów na drugiej połowie mapy, czyli w okolice Czarnego miasta, pojawili się tam potężniejsi wrogowie, którzy przerobili Magnum Opus w konserwę. W tej sytuacji mogłem zrobić tylko jedno, wrócić na startowe mapy i tam dalej mozolnie wykonywać aktywności poboczne. Kolejną bezsensowną decyzją twórców były warunki do odblokowania zadania głównego. 

Najczęściej chodziło o ulepszenie twierdzy lokalnego przywódcy danego terenu. Polegało to na zdobyciu planu itp. z wyznaczonego obozu chłopców z Czarnego Miasta. Gdy tylko to zrobiłem budowałem np. "stację benzynową" dzięki temu jak tylko znalazłem się w jego bazie, samochód był automatycznie tankowany. Na sam koniec wspomnę jeszcze o możliwości fotografowania i filmowania. Zamieszczone w tej recenzji screenshoty to efekt mojej zabawy z tym trybem. Fajna zabawka i nic po za tym, ale zawsze jakiś plus.

Czy warto zagrać w Mad Max'a? Hmm, owszem warto, jeśli tylko przymkniemy oko na "opcjonalne" aktywności, to jak najbardziej. Moja ocena to 7.5/10.
       
Share:

Top 10 gier 2017 roku według Metacritic.

W 2017 r. mieliśmy wiele gorących premier, które zachwycały ale i takich, które szokowały z powodu wewnętrznych form mikrotransakcji. Śmiało mogę powiedzieć, że w minionym roku wygrało Nintendo. 




1. The Legend of Zelda: Breath of the Wild (Switch)
Seria przygód Linka jest już naprawdę spora, bo sięga aż 1986 r. Zeszłoroczna odsłona, która była startowym tytułem na konsolę Switch wprowadziła radykalne zmiany do Zeldy, a był to otwarty świat. Naszym głównym celem jest  ustalenie co się dokładnie wydarzyło. Od strony wizualnej mamy tu do czynienia z "cukierkową" grafiką co w niczym nie przeszkadza. Wielkie N dało nam naprawdę ciekawą piaskownicę do zabawy. Dacie wiarę, że można po rozpoczęciu gry od razu iść i pokonać głównego bossa? Jest to co prawda bardzo trudne, ale do wykonania. Sama gra łączy w sobie różne mechaniki od rpg do gier logicznych. Znajdziemy tam również elementy surwiwalu, więc trzeba pamiętać o ciepłych ubraniach.



2. Super Mario Odyssey (Switch)

Kolejnym hitem jest platformówka 3D z wąsatym Marianem, który według plotek nie jest hydraulikiem, a jedynie ubiera się jak fachowiec od rur. Historia jest jak zwykle ta sama, księżniczka Peach zostaje porywana przez Króla Bowser Koopa.  Do rozgrywki dodano nową ciekawą mechanikę, a mowa tu o kapeluszu opętanym przez duszka, którego spotykamy na początku kampanii. W czasie gry nasz duet z duszkiem będzie "wykorzystywał" umiejętności napotykanych przeciwników, aby przechodzić poszczególne obszary mapy. Przykładowo jeśli będziemy musieli przelecieć na drugą platformę przejmujemy kontrolę nad potworkiem wyglądającym jak pocisk.



3. The Legend of Zelda: Breath of the Wild  (Wii U)

Tak wiem, że wygląda to dziwnie, ale trzecie miejsce zajmuje ta sama gra co pierwsze, ale wydana na konsole Wii U.  



4. Persona 5 (Ps4)
Miejsce czwarte zajmuje popularny jrpg Persona. Głównymi bohaterami gry są oczywiście licealiści z Tokio. Piszę, że to wiadome, bo prawie zawsze w japońskich produkcjach, czy to gier, czy anime głównymi bohaterami są nastolatki. Piąta część serii nie nawiązuje do poprzednich, jedynie system walki jest taki sam jak w czwartej części. Grę możemy podzielić na dwie części: na przygodową, gdzie chodzimy do szkoły i eksploracyjną. Ta druga część to inny wymiar wytworzony przez ludzkie negatywne pragnienia i ambicję. Bohaterowie wcielają się w tytułowe persony, dzięki którym będą mogli zdobyć ukryte skarby. Gdy tego dokonają twórca danego wymiaru w świecie rzeczywistym gry przyznaje się do winy. Po grę może śmiało sięgnąć, kto lubi anime, bo tak przedstawia się sama Persona. 



5.  Divinity: Original Sin II  (Pc)
W drugiej części Sin 2 wracamy do Rivellon. Akcja gry cofa się o całe stulecia przed wydarzenia z Grzechu Pierworodnego. W tej części wcielamy sie w użytkownika magii źródła i będziemy zmuszeni do ucieczki przed łowcami. Naszym zadaniem będzie też  zapobiec inwazji potworów z pustki. W samej rozgrywce dużą rolę odegra główny bohater, którego sami stworzymy. Zależnie od tego jaki "napiszemy" mu życiorys bohaterowie niezależni, których napotkamy na naszej drodze inaczej zareagują. Mogą też przydzielić nam inne zadania. Pod kątem mechaniki możemy zobaczyć kontynuację poprzedniej części. Największą nowinką jest możliwość wykorzystania otoczenia areny, będziemy np. mogli się wspiąć na platformę. Oprócz tego dodano w grze nowe zaklęcia i moce źródła, które będę wymagały zdobycia specjalnych punktów. 



6. Okami HD (Ps4, Ps3, Pc, Xbox one)
Okami jest przygodową grą akcji. Wcielamy się w niej w boginię imieniem Amaterasu. Naszym zadaniem będzie nie inaczej, jak pokonanie zła. Naszym głównym antagonistą będzie demon Orochi. Sama gra jest oparta na folklorze japońskim. W kampanię wplecione są też wątki historyczne jak i legendy.




7. What Remains of Edith Finch (Ps4, Pc, Xbox one)
Produkacja ta jest przygotówką przedstawiającą historię poszczególnych członków amerykańskiej rodzinny, na którą rzucono klątwę. Akcja gry rozgrywa się przez cały XX wiek, aż do obecnej chwili. Miejsce akcji jest bardzo zbliżone do Arcadia Bay z Life is Strage. Sama rozgrywka to klasyczne szukanie przedmiotów i rozwiązywanie łamigłówek.       



8. Undertale (Pc, Ps4, PsV)
Tytuł ten jest baśnią, a przynajmniej taką formę przyjmuje. W świecie gry ludzie i potwory żyli w pokoju, lecz sielanka ta nie trwała wiecznie. Doszło do konfliktu, który wygrali ludzie i swoich wrogów zrzucili do podziemi. Przez kolejne lata panował spokój. W pewien deszczy dzień w okolicy góry Ebott zjawiła się dziewczynka, która szukała schronienia. Kiedy trafiła do podziemia i tam zaczęła się przygoda jej życia. Rozgrywka wzorowana jest na staroszkolnych rpgach turowych. Ciekawym rozwiązaniem jest możliwość przegadania przeciwnika, zamiast podjęcia z nim walki.



9. Mario Kart 8 Deluxe (Switch)

Kolejna gra to ścigałka od wielkiego N, ale tym razem zaserwowano nam udany port z Wii U. W tej wersji mamy wszytko to co w poprzedniej części, wliczając w to dodatki takie jak trasy, czy postacie z tego uniwersum. Gra pozwala nam na rozgrywkę na podzielonym ekranie, gdzie każdy z graczy będzie używał jednego z Joy-Conów.



10. Shovel Knight (Switch, Ps4, Pc, Xbox one)
Tak oto doszliśmy do ostatniej pozycji na Top 10 najlepszych gier 2017 r. Ostatni tytuł to platformówka opowiadająca historię łopatowego rycerza, który dzierży łopatę. (W takich momentach rozumiem czemu nie tłumaczy się wszystkich nazw własnych na język polski) Naszym zadaniem  w grze jest uratować ukochaną porwaną przez złego czarnoksiężnika. Sama gra łączy w sobie trzy gatunki: platformówkę, rpg i przygotówkę. Studio Yacht Club Games postarało się, aby plansze jakie przyjdzie nam odwiedzić były urozmaicone, a bossowie trudni do pokonania.    



Czy wasze Top 10 gier z 2017 roku pokrywa się przedstawioną listą?

Źródła:
1.http://www.metacritic.com/browse/games/score/metascore/year/all/filtered?year_selected=2017
2. https://www.gry-online.pl/S016.asp?ID=35811
3. https://www.gry-online.pl/S016.asp?ID=33161
4. https://www.gry-online.pl/S016.asp?ID=34633
5. https://www.gry-online.pl/S016.asp?ID=33782
6. https://www.gry-online.pl/S016.asp?ID=35569
7. https://www.gry-online.pl/S016.asp?ID=28880
8. https://www.gry-online.pl/S016.asp?ID=24557
9. https://www.gry-online.pl/S016.asp?ID=33165
10. https://www.gry-online.pl/S016.asp?ID=33109
Share:

Najgłośniejsze wydarzenia z 2017 r. Część 2

W2017 r. na polskim rynku  odnotowano spadek akcji rodzimych firm produkujących gry, po tym jak Sniper Ghost Warrior3 okazał się klapą finansową.


Dobrze jest wszędzie tam, gdzie nas nie ma


W pierwszej części podsumowania napisałem trochę o finansach i skandalach branżowych. Czas więc zajrzeć na nasze polskie podwórko. W 2017 r. możemy odnotować dwa zdarzenia, które wśród graczy odbiły się szerokim echem. Zacznijmy od nieudanej premiery Sniper Ghost Warrior 3 od CI Games.  Według różnych źródeł  akcje firmy straciły wówczas na wartości od 20 do 25%. Na serwisie Bankier.pl został zamieszczona następujący komunikat:

Zdecydowaliśmy się na zawieszenie rekomendacji dla spółki. Podane wyniki sprzedaży przesądziły o takiej decyzji. Z każdą kolejną częścią Snipera spółka zwiększała budżet, a sprzedaż była coraz gorsza. W przypadku trzeciej części brake even szacujemy na poziomie 700-800 tys. szt., a sprzedaż w całym roku w najlepszym wypadku będzie niewiele większa. Nakłady na Snipera 3 wyniosły zapewne powyżej 60 mln zł. Spółka ma sporo kredytu w jednym z banków i po spłacie zobowiązań nie będzie miała środków na kolejną produkcję wielkości Snipera 3.

Z recenzji i opinii graczy wynika, że gra jest całkiem dobra. Jednakże od tytułów AAA wymaga się znacznie więcej. Jak możemy przeczytać w artykule Stock Exchange Warrior 3 - giełdowa afera o snajpera Pawła Olszewskiego:

Gra, która ma się do Call of Duty czy Battlefielda jak Styx do Dishonored czy Shadow Warrior do Dooma. Ten sam gatunek i grupa docelowa, ale nie ta sama półka jakościowa. Co nie zmienia faktu, że przy Sniper: Ghost Warrior 3, podobnie jak przy Styksie czy Shadow Warriorze, można ciekawie spędzić czas.

Sytuacja na szczęście się zmieniła, a liczba sprzedanych egzemplarzy okazała się zadawalająca dla producenta. Dzięki temu CI Games się odbiło się od dna i zapowiedziało kolejną odsłonę Lords of the Fallen.  

                                                                          
Miecz przeznaczenia ma dwa końce

Kolejne zamieszenie na naszym rynku gier wywołała firma Cd Project Red, która zasłynęła z wiedźmińskiej trylogii. Studio, które zawsze wychodziło do graczy, okazało się mieć też ciemną stronę mocy. W ostatnim czasie, a dokładnie we wrześniu odeszli ważni ludzie ze studia. Szaleństwem było sądzić, że całe przedsiębiorstwo opiera się wyłącznie na nich. Pragnę jednak zauważyć, że o ile rotacja szeregowych pracowników to nic niezwykłego, to  jednak już zmiana na wyższych stanowiskach może niepokoić. Na serwisie Glassdoor można przeczytać liczne skargi byłych pracowników. Warto zauważyć, że w komentarzach powtarzają się te same niepokojące treści, co jest o tyle istotne, że mogli je napisać ludzie, którzy tam rzeczywiście pracowali. Na serwisie Eurogamer.pl możemy przeczytać stanowisko samego studia:

Zawsze uważnie słuchamy, co do powiedzenia o naszym studio mają pracownicy - zarówno obecni, jak i byli. Czytaliśmy te komentarze i zdecydowanie nie jesteśmy wobec nich obojętni” - zapewnia prezes zarządu, Adam Kiciński, na oficjalnym forum dyskusyjnym firmy.

Tworzenie gier o jakich marzymy wymaga nie tylko niesamowitych umiejętności, ale też pasji i zaangażowania naszego zespołu. W związku z tym, naprawdę ważne jest dla nas, żeby CD Projekt Red cały czas stawał się coraz lepszym miejscem pracy i dlatego wszystkie uwagi są cenne - zarówno te dobre, jak i te krytyczne - dodał.

Jak podaję Cd Action w bieżącym grudniowym numerze w artykule Za szklanymi drzwiami Redzi mogą być uznani za najbardziej mobingujące studio w kraju. Warto dodać, że pracownicy skarżą się na chaos w pracy polegający na kiepskim przepływie informacji, a także permanentne crunche, czyli pracę po 12 godzin przez długi okres czasu. Zjawisko to wynika z tego, że studio nie jest w stanie wyrobić się z terminami i zmusza pracowników do siedzenia po godzinach. Powiedzmy szczerze, że studio nie było gotowe na tak szybki sukces i za szybko się rozrosło. Efektem tego jest nieodpowiednia koordynacja pracy i niewłaściwe przyporządkowanie obowiązków poszczególnym zespołom. Jak donosi dalej Cd Action najnowsza produkcja Cyberpunk jest w powijakach i może zaliczyć opóźnienie. Zdaniem pracowników jest to rezultat przeniesienia większej części zespołu pracującego nad tym projektem do pracy nad dodatkami do Wiedźmina 3. Szefowie Redów twierdzą, że gra na tym  ucierpi.


Przedstawiłem dwa najgłośniejsze wydarzenia na naszym rynku w 2017 r. W trzeciej części podsumowania przedstawię najlepsze premiery, jakie miały miejsce w okresie mijających dwunastu miesięcy.


 Źródła:
1.https://www.cdaction.pl/news-51580/cd-projekt-red-odpowiada-na-krytyke-dotyczaca-rzekomo-toksycznego-srodowiska-pracy.html
2.http://www.eurogamer.pl/articles/2017-10-04-wazni-pracownicy-odchodza-z-cd-projekt-red
3. http://polygamia.pl/stock-exchange-warrior-3-gieldowa-afera-o-snajpera/
4.http://polygamia.pl/kolejny-dzien-kolejne-spadki-inwestorzy-nie-maja-litosci-dla-ci-games/
5.http://www.gram.pl/news/2017/05/09/sniper-ghost-warrior-3-z-marna-sprzedaza.shtml
6. Mateusz Papkin Witczak, Za szklanymi drzwiami, "Cd Action" 2017, nr 1, s. 78


Share:

Translate

Szukaj na tym blogu

Czytelnicy

O mnie

Moje zdjęcie
Na blogu znajdziecie obiektywne recenzje xD o mangach, anime i grach wideo, filmy i seriale. Dziele się swoimi spostrzeżeniami starając się promować wartościowe produkcje.

Kategorie