Relację z Sabat Fiction-Fest 2018!

Obiecałem sobie, że będę w najbliższym czasie ogrywał produkcje z kraju Kwitnącej Wiśni. Obecnie przechodzę Persone 5 i robię to sumienie! Jednakże pojawił się quest od Gandalfa, a treść jego brzmiała: Wybierz się na Sabat Fiction-Fest 2018! Pojechałem więc do Kielc, aby zobaczyć jakie cuda będą się tam dziać.  

No, a teraz na poważnie. Od lat w miarę swoich możliwości jeżdżę na konwenty organizowane w województwie świętokrzyskim. W tym roku odbyła się wyjątkowa edycja, ponieważ połączono dwie, do tej pory funkcjonujące oddzielnie, imprezy: Jagacon i wyżej wymienioną. Organizatorzy doszli do wniosku, że trzeba połączyć siły i stworzyć wspólny event. Na wieść o tym ucieszyłem się wierząc, że dzięki temu wszyscy zainteresowani stworzą jeszcze lepszy festiwal. Pora rozpocząć relację z tego co się działo od 17 do 19 sierpnia 2018 r. na Targach Kielce.

Dzień pierwszy:  

Tak jak co roku udałem się do Kielc i spod Urzędu Marszałkowskiego pojechałem na teren Targów. Ku mojemu zaskoczeniu na ostatnim przystanku z autobusu wysiadła całkiem spora grupa uczestników. Jak się szybko okazało cześć z nich przyjechała pierwszy raz, ale byli też stali bywalcy.

Wejście na konwent znajdowało się od ulicy Zakładowej, tak samo jak w zeszłym roku. Czym prędzej ruszyłem, pomagając jednocześnie nowym, którzy nie byli jeszcze zorientowani w terenie. Na miejscu zobaczyłem jedną z większych kolejek w życiu i żeby nie wyjść na gołosłownego dodaję zdjęcia zrobione w trakcie minionych wydarzeń. Trochę się zdziwiłem, że zmienili hale. Pomyślałem: mówi się trudno i kocha dalej. 


Musicie wiedzieć, że ci którzy zdecydują się przygotować jakąś atrakcję mają wstęp za free na całe trzy dni. Lecz to nie koniec niespodzianek! Gdy tylko strzeliłem parę fotek usłyszałem: prelegenci mają się zgłaszać po akredytacje do "informacji". Po wypełnieniu formalności wszedłem wreszcie na teren imprezy. Zapewne zastanawiacie co pierwsze zrobiłem. No, nie będę trzymał was w napięciu.  


Udałem się do "karczmy", gdzie można było zagrać w Gwinta i Wiedźmina 3 Edycje Rozszerzoną. Fakt, nie jestem jakimś wyjadaczem w karciankach, ale muszę przyznać, że udało im się zrobić przyjemny "kącik" do gry. Po szybkim odnalezieniu wszystkich miejsc, gdzie można w coś pograć, a trochę tego było, o czym napiszę szerzej nieco później, odnalazłem sleeping room, który zlokalizowany był tuż obok Sceny Głównej Sabatu. Zająłem sobie wygodne miejsce koło wejścia, dzięki czemu nie było problemu z poruszaniem się nawet w późnych godzinach nocnych. Nie wiem czemu, ale kiedy biorę udział w tego typu wydarzeniach zmieniam się w nocnego marka.


Pierwsze prelekcje, panele itp. zaczynały się od godzinny 15. Ruszyłem czym prędzej do sali, gdzie miał znajdować się blok Mangi i Anime.  Prelekcja nosiła tytuł Przedstawienie Studia Anime: P.A.Works i prowadzona była przez Sebastiana "SebastianOrf3" Raczyńskiego. Generalnie Sebastian podszedł do swojej pracy sumienie i dowidziałem się sporo na temat tej wytwórni. W międzyczasie sprawdziłem co będzie następne, a był to panel Marvel, a mitologia, czyli Thor w dwóch wydaniach  i odbył się w tej samej sali co mój, z tą różnicą, że ja wystąpiłem tam w niedzielę. Temat Thora, który omówił Michał "Hiro" Serwicki przygotowany był naprawdę dobrze.

Nie potrafiłem odmówić sobie tego, aby nie wejść do sąsiedniej hali, w której w zeszłym roku był konwent. Doznałem "ataku" nostalgii. Zacząłem przypominać sobie wszystko co się działo na poprzedniej edycji. Dość szybko doszedłem do wniosku, że sam układ poszczególnych dodatkowych atrakcji, jak strefa Starcraft 2 lub Hearthstone, stał na wyższym poziomie. Innymi słowy wszytko znajdowało się blisko siebie, co dawało wrażenie większej intensywności. Szkoda, że tego nie zachowano. Tegoroczny rozrzut wypełnił całą przestrzeń, lecz niestety dało to wrażenie obcowania z czymś uboższym.


Kolejną istotną zmianą, a raczej problemem natury technicznej był brak klimatyzacji w salach E1 i E3. Powinny się tam odbywać warsztaty: Siedzenie w saunie :D  No, ale żarty na bok. Dobrze było wrócić na stare śmieci i poczuć się tak, jakby nigdy się nie opuściło konwentu. Paradoksalnie widok na tę przestrzeń wywarł na mnie spore, lecz nie największe wrażenie, bo prawdziwą perełkę odkryłem później, był to raj dla nerdów, mógłbym tam zostać na wieczność. Z panelu jaki się odbył w sali E1 sporo dowiedziałem się o fotografii. Miałem do tego punktu programu pewne zastrzeżenie. Autor Maciej "BitWolf" Kwietniewski przemawiał zbyt technicznym językiem. Na szczęście po przejściu do sali naprzeciw odczułem ulgę, gdyż trafiłem na znacznie lżejszy i dobrze mi znany temat: Dziury fabularne i nieścisłości w Harrym Potterze. Szampańska zabawa i sporo śmiechu przy tym. Gdy się było dzieckiem, wielu rzeczy się nie zauważało lub po prostu o nich nie wiedziało. Dam tu parę przykładów:  

-   premiera PSX w 1992 r.

- profesor McGonagall - wicedyrektor, głowa domu Grifindor i nauczyciel jednego z najważniejszych przedmiotów! Człowiek orkiestra xD

-   Niektórzy uczniowie znikali lub pojawiali od tak, bez zachowania chronologii  
      W każdym razie było tego sporo, aż dziw bierze, że nie zostało wcześniej zauważone.

A teraz przejdę do mojej ulubionej części czyli do Komiksiarni. Liczba komiksów jaka tam się znajdowała robiła wrażenie i to spore. Nie trudno zgadnąć, że dorwałem się zaraz do mang i tam spędziłem tego dnia sporo czasu. Mimo, że wciąż się znajdowałem w głównej hali miałem wrażenie, że jestem odcięty od wszystkiego. Pufy, które  tam były powodowały, że czytanie było jeszcze bardziej przyjemne. Na sam koniec pierwszego dnia udałem się na nocny maraton anime. 
Warto było!


Dzień drugi  

Pierwsza myśl po przebudzeniu: jaka twarda podłoga... Wstałem, ogarnąłem się i ruszyłem na kolejne prelekcje, ale najpierw śniadanie i partyjka Gwinta. A jak już o grach mowa warto dodać, że prócz wspomnianej karcianki  i Wieśka można było zagrać w Dragon Ball FighterZ i Total War Saga: Thrones of Britannia. Nie zabrakło też atrakcji dla miłośników Fify i  CS:GO. Wiecie co mnie zdziwiło na tych stoiskach? Brak większego zainteresowania, a ściślej rzecz biorąc, samym Total Warem. Mało kto się tym zainteresował, a szkoda, bo warto. No dobra, mniej pojękiwania, a więcej faktów. Nie wiem czy wspominałem, że uwielbiam anime. Każdy z was kto jeździ na konwenty wie, że to bomba tematyczna, bo znajdzie tam coś fajnego. No i dostałem coś dla siebie.


Historia Final Fantasy autorstwa UncleMroowa - na tego typu prelekcję czekałem. Ci z was, którzy czytali recenzję FinalFantasy XV  wiedzą bardzo dobrze, że jest to na razie niekwestionowana gra do Top 5 najlepszych gier 2018 r. Wielkie dzięki dla prowadzącego. Uświadomił mi, że warto było czekać z odpaleniem FFXV, a przy okazji zrozumiałem czemu gracze wystawiają niskie oceny tej produkcji. Po pierwsze, połowę przerywników filmowych dodano po premierze. Po drugie, grywalność i tradycyjnie wycięty content. Po zakończeniu i głośnych brawach zrobiłem przerwę od paneli i pocykałem co nieco fotografii, a następnie pograłem w Dragon Ball FighterZ. E, noo nie patrzcie tak, w końcu nerda zawsze ciągnie do gier. To co napiszę, to tylko wstępne wrażenia. Miodna walka i ta liczba klatek na sekundę sprawiają, że miałem wrażenie obcowania ze starym dobrym anime z czasów podstawówki. Ciekawy jest system pomocników pozwalający robić dobre kombinacje. Wiem, mało, ale na razie musi to wystarczyć.


Po tak świetnym początku dnia udałem się do najlepszej części konwentu, do jaskini nerda. No i przez to będę musiał teraz uzupełnić swoją mangową biblioteczkę o nowe tytuły. Siedzę, siedzę, jak dobrze! Leniwie spoglądam na telefon i zrywam się na Anime sezon lato 2018. Oczywiście nie zabrakło tam Filusia. A tak przechodząc do rzeczy, przyjście na to opłacało się, bo mogłem zaktualizować informacje, co ciekawego wyszło w nowym sezonie. Niestety musiałem wyjść w połowie. Zapytacie czemu? Odpowiedz dość prosta (nie, nie kibel). W tym samym czasie na Scenie Sabatu  trwało spotkanie z Grupą Darwina. Artyści pełną gębą i do tego naprawdę popularni, tłumy były spore. Zresztą co tu mówić, wystarczy to zobaczyć.

Dalej, co dalej? W takich sytuacjach zagląda się do bezcennego informatora. Co zobaczyłem? Panel o Pokemon GO. Gra o dziwo jeszcze istnieje i nawet ma się dobrze. Interesującym faktem jest to, że produkcja ta powstała w wyniku żartu internetowego. Niedługo zawinąłem się z stamtąd i udałem na spotkanie autorskie z Jarosławem Rybskim, który promował swoją najnowszą książkę Warkot. Fanów autora było naprawde niewiele, a szkoda, bo dobrze się słuchało. Odniosłem ważnie, że Rybski pisze z powołania, przez co wkłada całe serce w to co robi.


Zakończyłem dzień w Komiksiarni (rzecz święta, zwłaszcza jak są tam mangi).  Potem było anime, dużo anime do późnych godzin nocnych, a urozmaiceniem tej nocy był również marsz Gandalfa. Kto tego nie przeżył, niech żałuje. Bomba pozytywnej energii, zaczęło się w strefie CS'a, a skończyło na Scenie Sabatu. Nie będę tego opisywać, obejrzyjcie sobie fragment tego co nagrałem, a zrozumiecie.


Dzień trzeci: WIELKI FINAŁ

Ostanie godziny Sabat Festu i moja prelekcja. A, co nie mówiłem, że też dołożyłem swoje trzy grosze do programu? Zaskoczeni? Miło widzieć wasze zdziwione miny! Panel dyskusyjny zatytułowałem Quo vadis branżo gier? Starałem się przybliżyć to, co może się stać z grami wideo w najbliższych latach. Przyszłość ich nie jest zagrożona, co to, to nie ma się o co martwić. Problem leży w tym, w co będziemy grać. Wydawcy najchętniej zrobiliby z tego jedną wielką usługę, a my gracze zdani bylibyśmy na ich łaskę. Jednak nie ma co się martwić na zapas. Tytuły dla jednego gracza będą dalej robione, a ja będę je recenzował dla was. Pomimo, że temat był bardzo obszerny, udało mi się zmieścić w regulaminowej godzinie. Jak tylko zakończyłem panel i już wyłączałem prezentację, podszedł jeden z uczestników i podziękował za to co zrobiłem. Dla takich chwil warto żyć. W tym momencie też pragnę Ci powiedzieć dzięki. Mam nadzieje, że przeczytasz ten tekst.


Ostatnią atrakcją był panel, Jak przetrwać atak terrorystyczny? Prowadzący to nikt inny jak świetny fachowiec i prawdziwy pasjonat Filip "Kapral" Zarzycki. Zapyta ktoś skąd te pochwały. A wy kolegi nie pochwalicie? Musicie wiedzieć, że on zawsze dobrze się przygotowuje do tego co robi i potrafi wyjaśnić zagadnienia w prostych żołnierskich słowach. Bardzo rzetelnie podszedł do tego tematu.

Na sam koniec pragnę skierować słowa do Organizatorów. Dziękuję wam z całego serca, że organizujecie co roku Sabat Fiction-Fest. Doceniam wasz trud i prace jaką wnosicie, aby wszystko się udało. Dziękuję wam też za to, że umożliwiliście mi przedstawienie w panelu dyskusyjnym mojego punktu widzenia o przyszłości branży gier. Arigato za to, że jesteście i do zobaczenia przyjaciele w następnym roku.

Udostępnij:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Translate

Czytelnicy

Wyświetlania