Ledwo się nam zaczął
rok, a już mamy głośne wydarzenia na naszym growym poletku. W miniony czwartek
obleciała kraj wiadomość o dziurze w zabezpieczeniach procesorów Intela. A co
to oznacza? Dla zwykłego Kowalskiego nic. Jak twierdzi pan Dawid Nowak z kanału
DawidN20v2 wszelkie wiadomości mówiące o tym, że procesory zwolnią do 63% są to
tylko clickbaity, które mają przyciągnąć uwagę. Ale po kolei, dobrze?
Więcej, więcej wątków!
W
wakacje zeszłego roku odkryto lukę w procesorach Intela. Od tamtego czasu
zaczęto przygotowywać odpowiednie aktualizacje, aby lukę wyeliminować. Na
szczęcie nie odnotowano jeszcze żadnych ataków. Jednak nie to było powodem
zamieszania, a fakt, że po naprawie tego błędu procki mogą i to jest słowo
kluczowe, mogą, ale nie muszą, zwolnić do wspomnianych 63, a nawet do 70%. Jeśli
fakt ten okazałby się prawdą to odbiłoby się to na tym co dla nas
najważniejsze! Na grach! Na szczęście pierwsze testy wskazują, że nic takiego
nie będzie miało miejsca.
Takie informacje możemy przeczytać na PC Gamer. Po
zapoznaniu się z nimi wciąż miałem wątpliwości, jak to się odbije na
rzeczywistej pracy procka. Teraz wrócę do materiału pana Dawida (link w
źródłach). Twierdzi on, że aktualizacja, która miała wyjść w ten wtorek, czyli
dziewiątego, nie wpłynie podobno w żaden sposób na wydajność z tego też powodu,
że gry, które są programami nie potrzebują częstego dostępu do informacji jakie
przechowuje procek w jądrze. W tej kwestii to na razie wszystko, ale nie jest
to koniec tegorocznych zdarzeń.
Bo, to zła kobieta była
Kolejną burzę wywołał
Zbigniew Boniek swoją wypowiedzią dotyczącą e-sportu. Na twiterze napisał:
Internauci zareagowali
na tę wiadomość dość negatywnie. Choć sam nie jestem fanem e-sportu, nie mogę
zrozumieć czemu wrzuca się patologiczne zachowania i e-sport do jednego worka?
Ludzie, którzy się tym zajmują też muszą ciężko trenować, a także mają takie same
sztaby jak tradycyjne drużyny sportowe. Skoro akceptuje się szachy, czy poker,
to czemu nie Cs czy lola. No cóż, jeszcze minie sporo czasu zanim starsze
pokolenia zrozumieją, że sport niejedną ma twarz. Zanim przejdę do ostatniej hecy, wrzucę kamyk do ogródka tych "prawdziwych" sportowców. Kiedyś rywalizacja
i zawody rzeczywiście może miały znaczenie, lecz dziś sprowadza się je do
oglądalności i liczby reklam, które można nadrukować na ciuchach zawodników lub
puścić przed i w trakcie transmisji. Czy to nie jest patologia?
Postal
school edition
Kiedy mówi się o grach komputerowych w środowisku innym niż samych zainteresowanych możemy często, jeśli nie zawsze usłyszeć, że gry uczą zabijać. No i całe zło, to ich wina. A jeżeli tak jest i wszyscy o tym wiedzą, to dlaczego Armia Stanów Zjednoczonych i Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego EDGE (Enhanced Dynamic Geo-Social Environment) stworzyły symulator mordowania w szkole. W programie stworzonym przez te instytucje możemy się wcielić w nauczyciela, policjanta lub zamachowca. Zależnie od roli jaką odegramy zmieni się nam cel działania.
Dzięki
temu symulatorowi nauczyciele, jak i uczniowie mają nauczyć się szybko reagować
na ekstremalne sytuacje. Mam szczerą nadzieję, że to rzeczywiście w czymś pomoże, a jednocześnie uważam, że jest hipokryzją walczyć tym, za pomocą tego
samego, co kiedyś krytykowano, bo przecież oskarżano gry, np. Bully o to, że propagują mord. Czy w
takim razie pokłosiem upowszechnienia wspomnianego wyżej symulatora będzie
przekonanie, że gry wideo nie propagują tragedii w szkołach, a jedynie próbują
im zapobiec? Czas pokaże.
Źródła:
https://www.youtube.com/watch?v=WKi4YDeIFZc
https://www.cdaction.pl/news-52220/zbigniew-boniek-e-sport-to-swiadectwo-pewnej-patologii.html
https://www.spidersweb.pl/2018/01/symulator-strzelaniny-w-szkole.html
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz